Wymiary ochronne ryb | na rybach, zdjęcia, opinie

» Wiadomości » »

Wymiary ochronne ryb



Autor: Tadeusz Butmankiewicz
Blog : janta.wedkuje.pl
dodany:
Firma:


Wymiary ochronne ryb | na rybach, zdjęcia, opinie

Nurtuje mnie pytanie i zapraszam do dyskusji nt: Komu i po co potrzebne są wymiary ochronne ryb? Jeżeli komuś smakują 10 centymetrowe leszcze, certy, świnki czy nawet okonie, to niech sobie łowi, oporządza i smaży. Jestem przekonany, że nie ma takich wędkarzy. Myślę, że 25 centymetrowych leszczy, cert i świnek również nikt nie zabiera, bo to wstyd. Przecież to ani komu pokazać jako trofeum, a i rodzina po pierwszej degustacji więcej na rybę by się nie skusiła. Wręcz zakazała by przynoszenia i smażenia takich ryb.

Jeżeli ktoś zabiera takie ryby to jest to bardzo mały odsetek wędkarzy. Czasem bardzo rzadko zabieram do domu ryby, ale leszcza poniżej 50 cm, czy świnki poniżej 40 cm jeszcze nie wziąłem. Tak samo o ile chodzi o inne gatunki ryb. Ustalenie wymiaru ochronnego, to pewna zachęta do zabierania ryb, które przekroczyły już minimalnie wymiar ochronny. Uważam, że ustalenie wymiaru ochronnego przynosi więcej zła niż pożytku. Jeżeli jednak ktoś chce jeść 10 cm ryby, to trzeba mu życzyć smacznego.

Kiedyś przeczytałem w „Wędkarzu Polskim”, że jeden wędkarz miał w siatce podczas kontroli niemiarową certę, którą prawdopodobnie pomylił ze świnką. Dosłownie pięć stron poświecono na opisanie tego przypadku. Wypowiadali się przedstawiciele naszych władz statutowych, eksperci ze znajomości gatunków ryb, prawnicy wszelkiej maści oraz autorytety naukowe. W artykule kilkakrotnie twierdzono, że wędkarz mógł się pomylić i kilkakrotnie twierdzono, że wędkarz o takim stażu nie miał prawa się pomylić. Tak więc dokonano mobilizacji autorytetów publicznych, których zadaniem było udowodnienie winy wędkarza, której tak do końca nie udowodniono i nie wyjaśniono. Ja nazwałbym to po prostu błazenadą. To przypominało rozprawę sądową na której w ostatniej fazie sędzia zwraca się do oskarżonego z pytaniem:

Czy oskarżony przyznaje się do winy? Na to oskarżony odpowiada: Wysoki sądzie tu na tej sali dzisiaj słyszałem 16 razy, że jestem winny i tyle samo razy, że jestem niewinny. Zatem sam zgłupiałem i nie wiem co mam odpowiedzieć. Kiedyś młodego żonkosia zapytano: czy jego żona jest dobra w łóżku? Na to ten biedak odpowiedział zażenowany: Sam już nie wiem, bo jedni mówią, że dobra inni, że nie bardzo, a jeszcze inni , że całkiem do niczego. Zatem szanowni koledzy u nas nie chodzi o to, aby nad wodą było przyjemnie miło, przepisy były proste, przejrzyste i jednoznaczne. Nasze władze, za nasze pieniądze zgotowały nam cyrk, za który co roku żądają od nas coraz większych pieniędzy, po to aby robić sobie promocje odznaczać się nawzajem w zarządach i wydawać do woli dla oficjeli zezwoleń bezpłatnych do połowu ryb na specjalnych łowiskach.

Nie chcę rozwijać tego tematu dalej bo to przykry temat. Szanowni koledzy, gdyby nie było wymiarów ochronnych, to o czym oprócz reklam pisałyby nasze czasopisma wędkarskie? Za co karano by wędkarzy ,aby władze mogły pokazać kto tu rządzi. Spadłaby ważność naszych władz statutowych, ponieważ nie miałby kto między innymi ustalać tych wymiarów ochronnych, wprowadzać rejestrów ryb, podwyższać składek i aby nasze władze pokazały rybakom z naszych rejestrów co mają dla nich w ofercie. Znam takich, którzy rejestry wypełniają przed ich oddaniem, wpisują takie ryby, że głowa boli. Inni wypisują bzdury, jeszcze inni w ogóle nic nie piszą i nie oddają rejestrów.

Sam kiedyś miałem przypadek, że robiąc dopłatę w jednym z powiatów nie oddałem rejestru przy opłacie na następny rok. Skarbnik powiedział mi, że trudno jak niema to nic się nie stało on coś wymyśli. Kiedy miesiąc później odnalazłem ten rejestr i przy okazji chciałem go oddać, to usłyszałem, że on za mnie wypełnił inny, ten mogę wyrzucić, ponieważ on musiał oddać za mnie rejestr więc wypełnił nowy bo miał czysty druk. Poza tym powiedział mi, że to nie tylko ja nie oddałem i za wielu wędkarzy musiał wypełnić i oddać. Tak więc widać jak to u nas funkcjonuje!
Wędkuję kilkadziesiąt lat ale zawsze kiedy wybieram się na ryby musi być piękna pogoda, prawie bezwietrzna. Nigdy nie wędkuję w nocy ani gdy zimno. Łowienie ma być przyjemnością a nie katorgą.

Czasem przejeżdżam samochodem wzdłuż rzeki i widzę stojących w niej i zmarzniętych wędkarzy żal mi ich ponieważ coś na pewno złapią a często nie będzie to ryba. Czasem wędkuję na stawach (nie hodowlanych) tylko po to aby poznać zachowania ryb. Muszę stwierdzić, że to co pisze wielu wędkarzy, pisze po to aby zaimponować młodszym kolegom. Często są to opowiadania z tysiąca jednej nocy. W wielu przypadkach felietony o połowach okazów powinny się kończyć stwierdzeniem: „ I wtedy się obudziłem” W stawach często łowiłem szczupaki, okonie i sandacze. Z uwagi na fakt, że chciałem złowić kilka tych co robiły spustoszenie w rybostanie, wszystkie pozostałe wypuszczałem. Wreszcie raz przyszedł właściciel i powiedział, żebym dał spokój on sieciami odłowi te duże ponieważ ja zniszczyłem już dużo ryb i zakazał kategorycznie aby żadnej złowionej ryby nie wypuszczać z powrotem do wody, tylko zabierał. Zapytałem go dlaczego? więc mi pokazał ryby, które ja dwa dni wcześniej wypuściłem z haczykami. Żadna nie przeżyła, zwłaszcza sandacze, które wypinałem bez problemu. Był to dla mnie szok!

Często zdarza się, że wyciągnięta na brzeg ryba już krwawi. Wypuszczenie jej do wody nawet z haczykiem nic już jej nie pomoże. Szczególnie o ile chodzi o pstrągi, szczupaki okonie i sandacze, które głęboko połknęły przynętę są nie do odratowania. Zatem nie wiem co jest lepsze wyrzucenie ich do wody, czy zabranie, ponieważ życia im już nikt nie uratuje. Jeżeli ktoś w to nie wierzy niech zrobi to we własnym gospodarstwie rybnym. Musimy pamiętać o jednym, że jeszcze nigdy zaostrzenie przepisów niczego nie rozwiązały a często są to przepisy martwe. Gdyby wędkarz zabrał taką niemiarową rybę. Wędkarz Polski lub inne czasopismo poświęciłoby na nagonkę na niego przynajmniej kilka stron jaki to z niego kłusownik i mięsiarz.

Zatem ani podnoszenie wymiarów ochronnych, ani prowadzenie rejestrów przez wędkarzy , ani też wypuszczanie rannych ryb nie poprawi nam rybostanu w rzekach i akwenach. Dziwny to kraj gdzie prawo nie obowiązuje wszystkich obywateli. Rybaków dziwnie nie obowiązują okresy ochronne! W czasie tarła ryby gromadzą się w ławice wtedy łatwiej je pozbierać do sieci, bez względu na wymiar i gatunek i zrobić z nich mączkę rybną i nie trzeba prowadzić rejestru. Tu dziwnie Władze PZW dziwnie dają zezwolenia w okresie ochronnym na odłowy. Tak niszczy się Co roku odłowy na jeziorze Czchowskim. Kiedy widzę śmierdzące tony ryb niemiarowych w supersamach i to przekonuje jakim jesteśmy głupim narodem. Wędkarza natomiast, który pomylił świnkę z certą nazywać się będzie kłusownikiem i mięsiarzem. Zarządy Okręgów PZW będą systematycznie niszczyć nasz rybostan. My zaś nazywamy ich obrońcami naszych ekosystemów i naszych wód i płacić będziemy im za to aby mogli się wzajemnie odznaczać. Dziwny to kraj, dziwna ta władza.
JANTA

 

 

Reklama

65-01020 TORBA NA RAMIĘ 1020

65-01020 TORBA NA RAMIĘ 1020 - cena opinie sklep.wedkuje.pl align

Mała, poręczna torba na ramię z komorą główną, dwoma kieszeniami i jedną dodatkową kieszenią w zamknięciu.Regulowany pas i solidne dno PVC. Materiał: 100% Poliester 600D pokryty PVC. Wymiary

cena: 46,90 PLN



Opinie i komentarze użytkowników (57):

 

Po raz kolejny poruszany temat - coraz mniej ryb w naszych wodach!
I dyskusja o rejestrach, wymiarach połowów w czasie tarła itp.
Przytoczę moją obserwacje:
Wiele lat temu łowiłem w małej rzeczce. Na drugim brzegu pojawił się rolnik. Na plecach miał urządzenie do ręcznego oprysku. Podszedł do brzegu nalał do zbiornika wody z rzeki i wlał z pojemnika jakiś preparat. Pusty pojemnik wyrzucił do rzeki! Przystroił się w maske przeciwpyłową, popryskał swoje roślinki (chyba brukselka). Na koniec wrócił na brzeg wypłukał pojemnik w rzece i poszedł do domu.
Kiedyś w tej rzece występował minóg strumieniowy. Dziś praktycznie nie spotykany.
Dlaczego?
Ten gatunek jest nazywany wskaźnikiem czystej wody.
[2009-02-05 11:33:]

 

poruszyl tu Kol.wiele istotnych spraw i niestety cala prawde o naszej rzeczywistosci choc nie ze wszystkim sie zgodze bo np dzieki wymiara ryba ma przynajmniej jakas szanse choc raz odbyc tarlo -co do wypuszczania mocno pokaleczonych ryb to tez jestem przeciw ,ma to tylko chyba jedno uzasadnienie ze jakby bylo wolno to znalezli by sie tacy co te ryby niewymiarowe by celowo okaleczali .no i 5 odemnie [2009-02-05 12:02:]

 

zgadzam się z autorem tekstu. to nie wymiar ochronny lecz charakter wędkarzy ma wpływ na to co jest zabierane z łowiska. Co ważniejsze wymiary ochronne zdają się nie mieć wpływu zupełnie, na rybaków i kłusowników (w tym szarpakowców - ich wymiar nie obchodzi, większość połowu i tak idzie na przemiał na mączkę bądź coś podobnego). A te wymiary, które są obecnie ustalone, jeśli już jakieś mają być, są wystarczające. Wędkarze mają to do siebie, że ciągle narzekają na brak ryb - od rybaków jakoś tego nie słychać. Ostatnio rozmawiałem z kolegą z okręgu, który robi odłowy kontrolowane - na narzekania wędkarzy na łowisku pokazał im (oszołomienie - tylko oszołomienie prądem ryb na pewnym odcinku) jaki jest rybostan. Zebrani wędkarze przecierali oczy ze zdumienia :) oczywiście ryby po chwili rozpłynęły się do swoich kryjówek :) nudzi mnie takie mędzenie, że ryb nie ma. Ile wy ich chcecie - tony?? ja od września/października wędkuję. i wyłowiłem sporo okoni (jeden 30 cm) 5 szczupaków (wiele się zerwało) i mnóstwo płoci, leszcze i ... takich małych jakichś ;) a umiejętności moje są żadne. No przepraszam, ale Wasze narzekania to zwykłe mędzenie :) [2009-02-05 12:30:]

 

Ma kolega racje,dziwny to kraj ale i chciwi ludzie!Pozdrawiam [2009-02-05 12:35:]

 

Cały czas mówimy o sprzawach oczywistych:
Wymiar ochronny ma zapewnić rybie conajmniej jedno tarło. Taka przynajmniej kiedyś była definicja i cel wprowadzenia wymiaru ochronnego.
I koniec dyskusji - takie przepisy - ryby niewymiarowe wypuszczamy. regulamin nie przewiduje innej możliwości.
"To, co z wody zwracaj wodzie". Choćby ryba była mocno okaleczona. Jeśli padnie to zjedzą ją pijawki, ślimaki i inne stworzenia przystosowane do zjadania padliny.
Czemu na siłe usiłujecie pomijać przepisy? [2009-02-05 12:35:]

 

Tadziu drogi! Wylałeś z siebie sporo żalu i jadu zarazem. Wielu wędkarzy i ja podziela Twoje niektóre spostrzeżenia i uwagi, ale z niektórymi zgodzić się nie mogę. Obwinianie za zły stan naszego rybostanu tylko rybaków, uważam za wielkie uproszczenie. Powtarzam to już po raz kolejny: szarpakowcy i mięsiarze są większym złem, niż rybacy! A Ty jeszcze chcesz im ułatwić zadanie, proponując zniesienie wymiarów ochronnych. Podczas kontroli nad wodą (jestem strażnikiem SSR) i wędkując bardzo często spotykam "wędkarzy", którzy zabierają wszystko, co złapią na wędkę: sapki - żyletki, okonki -palczaki, szczupaczki - pistoleciki, sumki - "wyrośnięte miętusy"???!!! itp, itd. Zarządzanie(złe) naszym rybostanem przez Władze Związku, to jedno, a ochrona ryb przez nas (wędkarzy) i stosowanie się do regulaminu, to drugie. Proponujesz, żeby nie wypuszczać ryb, które mają małe szanse na przeżycie. Przecież to byłaby idealna furteczka dla tych obleśnych! smakoszy niewymiarków - i nie musieliby już swoich wstydliwych trofeów zakopywać w piasku i chować po krzakach. Temat poruszony przez Ciebie jest bardzo trudny i "silnie" dyskusyjny, ale proponuję zacząć od siebie i aktywnością oraz własnym dobrym przykładem zawstydzać nieetycznych, a karać łamiących obowiązujący nas (wędkarzy) regulamin. pozdrawiam etycznych [2009-02-05 13:12:]

 

Moim zdaniem wymiar ochronny ryb powinien być żeby przynajmniej raz ta ryba się wytarła.Kolega zabiera do domu leszcze od 50 w górę to pogratulować w moich stronach jak złowię 40 to już okaz i my narzekamy że zamało zarybiają to u kolegi jest tych ryb fuul.Propozycja żeby był wymiar ochronny górny jak jeden z kolegów pisał to był najprawdopodobnie z kolegi okręgu.Możecie mnie nazwać nawet mięsiarzem chociaż jeżdżąc na ryby jade odpocząć a jak złowię to zabieram nie dużo ale zawsze.A co do rejestrów połowów to jak pisał kolega to jest wszędzie jak trzeba zdawać to się pisze żeby być w porządku a zarządy biorą to za wiarygodne i nie zarybiają skoro jest tak dużo ryb. [2009-02-05 13:23:]


 

Jeszcze raz powtarzam nie zakazy czy nakazy,ale zdrowy rozsądek może coś zmienić.Leśne dziatki z PZW pilnują tylko kasy i własnych stołków,a tzw.doły mają gdzieś.Łowienie ryb na tarliskach przez rybaków zawodowych jest regułą.Przekleństwem jest racjonalna gospodarka rybacka,popierana przez PZW. Tak długo będzie żle ,jak długo będzie istniało PZW w obecnej formie.I nic nie pomoże wymiar ochronny dla ryb!!!! [2009-02-05 15:50:]

 

Nic doda nic ująć szanowni koledzy,oto cała nasza prawda od góry do dołu.Masz kolego całe pięć gwiazdeczek-pozdrowienia [2009-02-05 15:56:]

 

Są ludzie dla których nie ma czegoś takiego jak wymiar ochronny bo biorą wszystko jak wpadnie aha i przez takie coś nie ma właśnie też ryb ponieważ jak nie ma małych to z kad maja sie brac duze???? [2009-02-05 16:25:]

 

Nie nalatujcie tak sami na siebie, wczoraj w sklepie rybnym kupywałem .... śledzie i co widzę w chłodziarce ... 25 - 30 centymetrowe szczupaki.I co, myślicie, że to towar od wędkarzy....................................................................... Pozdro... [2009-02-05 16:45:]

 

Tak Tadziu wymiary ochronne są jak najbardziej zasadne, nie będę tego motywował bo zostało napisane powyżej. Pozdro ... [2009-02-05 16:47:]

 

no podziwjam niektórych kolegów po FACHU a co na temat tarła mogą takie rybki jak KARPIK AMUREK TOŁPYGA i inne jleż to będą mieć latek jak staną sie tatusiem imamuśką pomimo że damy im wolność po każdym złowieniu a chcemy ustalić nawet górny limitowy wymiar piszecie niekiedy bzdury rybek w wodzie będzie więcei tylko wtedy gdy zadbamy o prawidłowe łowienie tylko przez tychktózy sa do tego uprawnieni i z rozsądnym limitem rocznym tak jak w moim kole tj 20szt ryby limitowanei i pow wymiarowej [2009-02-05 17:07:]

 

a ja wlasnie caly czas o tym trabie ze jedynym wyjsciem bylyby limity roczne na pewne gatunki- w krakowie jakos sie to udalo [2009-02-05 17:12:]

 

Pomału, powoli Panowie. Wszystko potrzebuje czasu. I do nas dotrze świadomość, że złowiona ryba, powinna przynieść też przyjemność /adrenalina/ wyholowania jej przez innego wędkarza. Może nie na temat, ale pamiętacie, jeszcze kilka lat wstecz w budkach telefonicznych nie uświadczył słuchawki, lub też całego przystanku autobusowego. A dzisiaj proszę, publiczne telefony sprawne, przystanki całe. Jak mówi przysłowie" pomału, pomału po ścianie i wejdziesz na sufit". Pozdrawiam. [2009-02-05 17:28:]

 

Nie wyobrażam sobie, żeby zniesiono wymiary ochronne. Kolega Janta pisze, że jeżeli ktoś chce jeść ryby po 10cm to życzmy mu smacznego. Niestety jest wielu wędkarzy - tzw. " kotleciarzy ", którzy nawet najmniejszą rybę pakują w maszynkę do mielenia mięsa. Albo rybki po 10-15cm w ocet, " bo jak ocet ości rozpuści to można jak kluski wciągać". Wymiar ochronny jest po to, żeby ryba choć raz mogła przystąpić do tarła. Tu nie ma co dyskutować. Jeżeli wymiar zostałby zniesiony, w wodach zostałyby tylko żaby. Ja jestem zwolennikiem wypuszczania większości ryb, jednak nikogo do tego nie zmuszam tylko ZACHĘCAM. Sam również czasem zabiorę swój połów do domu i nie widzę w tym nic złego. Jednak zabieranie kompletu szczupaków czy sandaczy nie ma dla mnie sensu. Na kolację wystarczy jedna ryba, a nie trzy. Niejednokrotnie też złowiłem wypuszczoną wcześniej rybę, więc wg Janta mija się z prawdą twierdząc, że ryby nie przeżywają holu. Jakiś procent pewnie tak, ale większość przeżywa. I tak jak napisał Stachu, zezwolenie na zabranie niewymiarka ( bo głęboko połknął ), byłoby otwartą furtką dla smakoszy krótkich ryb. Wtedy to by dopiero głęboko łykały....... Temat kłusoli, chłopów z "pryskaczami", rybaków i SZKODNIKÓW SPOŁECZNYCH zasiadających na wysokich stołkach w PZW to już zupełnie inna bajka. Miejmy tylko nadzieję, że się ona dobrze skończy. Pozdrawiam [2009-02-05 17:36:]

 

lysy wezu to samo mniej wiecej napisalem w komentarzu ale zdrugiej strony patrzac to ci co biora niewymiarki do octu to i tak nadal beda je chowali po krzakach czy wymiar jest czy nie-potrzeba wiecej kontroli ale przez takich ludzi co przynajmniej potrafia odroznic rybe od zaby---osobiscie powiedzialem tak dla jaj kontrolujacemu ze moje okonie to pangi i uwierzyl [2009-02-05 17:43:]

 

...acha, coś jeszcze. W zeszłym roku byłem świadkiem, jak wujek kolegi złowił bolenia. Ryba miała około 47 cm. I już wjeżdżała do torby. Mimo iż kolega mówił wujkowi żeby wypuścił rybę bo jest niejadalna, ten twierdził że przepuści przez maszynkę do mięcha i będą smaczniusie kotleciki. Ja wtedy wypaliłem, że boleń ma wymiar 50 cm ( !!! ) i że tą rybę trzeba wypuścić. Po dłuższych namowach ( niezbyt miłych ), łowca wypuścił rybę. Tzn. ciężko to nazwać wypuszczeniem. Z wielkim obrzydzeniem cisnął ją trzy metry od wody. Żebyście widzieli jego twarz - ile tam było złości i obrzydzenia. Złości na mnie i na kolegę że nie pozwoliliśmy mu zabrać bolka, a obrzydzenia do ryby - że nie nadaje się nawet na kotlety. Na szczęście jełop nie znał wymiarów ochronnych - a łowi od 30 lat !!! Widać nigdy nie przejmował się wymiarami i okresami ochronnymi. Tak więc problem dotyczy również nas samych - wędkarzy. Niestety są wśród nas osoby, dla których najważniejsza jest pasza. Ja troszkę inaczej pojmuję ten sport :-) [2009-02-05 17:47:]

 

Masz rację Rychu, ale zniesienie wymiarów to będzie zezwolenie na zabieranie niewymiarowych ryb. I wtedy taki ktoś będzie się czuł całkowicie bezkarny. A teraz chociaż się rozgląda po krzakach, czy ktoś nie widzi. I może grozić mu mandat. Ale całkowicie się z Tobą zgadzam, że kontroli jest za mało. Niestety, strażników PSR jest niewielu i słychać głosy, że niektórzy z nich walą ( że tak powiem ) w ch...a. Moim zdaniem PZW powinno powołać ETATOWYCH STRAŻNIKÓW WĘDKARSKICH, którzy opłacani by byli z naszych składek. Ale nie z dodatkowych, tylko panowie prezesi i inni, powinni zrezygnować ze swoich diet. [2009-02-05 17:52:]

 

wezu i tu pewnie znow trafilibysmy na jakies biurokratyczne schody typu ze srednie musi byc kurs jakis za 5 kola itp i okaze sie ze na 100 hetnych jeden spelni te wymogi --przyklad ;ostatnio na zebraniu poruszono temat wynajecia autobusu i zorganizowaniu wycieczki wedkarskiej (byly zawsze) i [ pi ] blada jest jakis nowy przepis ze musi byc kierownik ze srednim po jakims szkoleniu turystycznym [2009-02-05 18:07:]

 

Bzdurne przepisy czasem łatwo obejść. W tym wypadku wystarczy, że uczestnicy podpiszą papierek że zgadzają się na udział w imprezie bez przewodnika turystycznego. I tyle. A swoją drogą ciekawe, kto Wam tak życie utrudnia....? [2009-02-05 18:19:]

 

tak jak większość pod tym artykułem napisała, tak i ja twierdze że wymiar jest bardzo ważny. zniesienie jego byłoby idotyzmem. napewno nie w tym kraju... wtedy to by się działo nad wodami. [2009-02-05 18:28:]

 

:) hehe co do tych nagród i bezpłatnych praw do wędkowania rozdawanych sobie we władzach okręgu to się w zupełności zgadzam ;) hehe - autentyk :) [2009-02-05 18:29:]

 

Witam wszystkich kolegów po kiju. Cieszę się że wszyscy piszemy wirtualnie - nie marnujemy papieru czyli już chronimy nasze środowisko. Ale to i tak mało pocieszające bo w tej kwestii nie wiele to nam da. Zacznijmy wychowywać nasze dzieci i miejmy nadzieję że w przyszłości przyniesie to jakieś efekty. A na dziś trzeba nie którym przemawiać do rozsądku w każdy możliwy sposób. [2009-02-05 19:07:]

 

A może niech strażnicy PSR mają płacone za sukcesy a nie tylko gołą pensję. Taki dodatek motywacyjny, a jak nie to socjal i cześć pieśni. [2009-02-05 20:13:]


 

wasyl masz rację ,wychowujmy nasze dzieci ...popieram . z tego będą efekty! [2009-02-05 21:23:]

 

wyjales mi slowa z ust:).."łysy wąż" .... zgadzam sie z Tobą jak najbardziej ....nic dodac nic ujac:) POZDRAWIAM...... [2009-02-05 21:33:]

 

witam ,piszemy biadolimy a efektów nie ma ,czytając WŚ,WP,i pare innych miesięczników na temat ryb i okazach łowionych za granicą czytamy również o KARACH i przepisach, te kary także wymierza Policja zatrzymując takiego delikwenta do kontroli, nie daj boże by miał gatunek ryby niedozwolony do zabrania z łowiska ,nie trzeba daleko szukać w niemczech , holandii, i moralność ludzi,że drugim razem jak przyjdzie to nie złowi nic i jeszcze jedno jak nasi jadą za granicę to jakoś mogą sie opanować i który by spróbował zabrać pokryjomu jakąś rybkę to zaraz by mu sie odechciało łowienia i wyjazdów i tak musi byc u NAS złów i wypuść , jak chcesz zjeść rybe to do sklepu ,KARAĆ I JESZCZE RAZ KARAĆ [2009-02-05 21:40:]

 

mlody a te ze sklepu to pewnie klonowane lub z marsa ze nasz ekosystem natym nie cierpi??? pewnie w domu niemasz ani jednej chinskiej tandety ktorej wyprodukowanie niszczy bardziej ziemie niz 10kilo ryb zabranych???a dziala pare minut lub wcale ale jest TANIE I KUPIONE W MARKECIE [2009-02-05 22:26:]

 

kolego Ryśku nie podniecaj sie nie zdrowo patrz co w koło nas sie dzieje z naszymi kołami a co w CHinach to na to sposobu nie ma ,dość programów leci na ten temat i nic, dalej wykorzystują dzieci do produkcji, naruszają środowisko ,jeden z drugim niech se tą rybke wezną ,ale z głową tak jak jest w innych krajach i oto chodzi a nie o marsa ,a poczytaj o prawie naturalny wylęgu łososi w Kanadzie czy to przeszkadza naturze by dalej isć z małą pomocą ludzi ,zależy jak kto to rozumi i nie przegadujmy sie ,bo kazdy kto płaci składki to chciałby co kolwiek złowić nie pisze już o braniu rybki wymiarowej wszyscy mamy rację i zacznijmi od siebie ,dziękuje [2009-02-05 22:56:]

 

do MLODY wejdz na moj blog i przeczytaj zwlaszcza 2 wpisy ;co ze zlowiona ryba i nasza kasa ,jesli zechcesz to dodaj do tego swoj wpis ,troszke tez pewnie poznasz moje podejscie do zagadnienia lepiej [2009-02-05 23:06:]

 

to może sie spotkomy na jakimś łowisku kiedy i pogodomy jak hanysy i powymieniamy sie poglądami szacun [2009-02-05 23:20:]

 

Kiedyś rybacy chodzili nad rzekę by złowić rybę jedni robili to siecią drudzy wędką, nie było zawodów po prostu żywili rodzinę.
W dzisiejszych czasach miłośnicy wędkarstwa nazywają to sport.
A czy tak do końca naprawdę jest.
Ustawodawca wprowadzając przepisy w pozyskiwaniu ryb nie nazwał Amatorski Sport Ryb
lecz dokładna nazwa brzmi Amatorski Połów Ryb
Przepisy Ustawy regulują zasady i warunki ochrony ryb po to by tych ryb w naszych wodach było więcej.
Widzę że rozbujała się zagorzała dyskusja z czego niedługo powstanie nowy regulamin który będzie grubszy od biblii a za rok będziemy szczęśliwi bo przybędzie ryb. Autor w prezentowanym artykule poruszył wiele interesujących wątków od swoich przeżyć i doświadczeń kończąc na wdrożone w życie nieudolne przepisy.
Gdyby przepisy były jak najlepiej skonstruowane to i tak nie zadziała na oszołomów począwszy od kłusowników kończąc na niemiarowych mięsiarzy którzy nie są porządku do nas wędkarzy a dlaczego, bo mają geny po dziadku pradziadku by zabrać wszystko co się rusza w wodzie a potem zmielić by w ten sposób jak za dawnych czasów wyżywić rodzinę lub sprzedać. W wielu wypowiedziach można wywnioskować przyzwolenie dla niemiarowych smakoszów. Są i też pochlebne reakcje gdzie wędkarz pod naciskiem kolegi z niechęcią ale wypuszcza nie miarową rybę do wody. a czy taki przypadek to tylko jeden. Ktoś też przytoczył pozabierać i pozbawić diet. Ja mam pytanie jaki to powód by odbierać tym kolegom społecznikom którzy poświęcają tyle czasu dla młodzieży, sprzątają koszą stanowiska ,organizują zawody, wycieczki, angażują się społecznie by zaspokoić najważniejsze potrzeby braci wędkarzy czy organizatorom innych prac by w należyty sposób utrzymać zbiorniki. dlaczego mamy zabierać dietę skarbnikom kół którzy to społecznie od grudnia do maja liżą i wklejają tysiące znaczków , czy od pozbawienia diet ryb w wodzie przybędzie. A może problem tkwi gdzie indziej. Nie przekonanym i nie zadowolonym proponuję przyjść na zebranie walne i stanowczo powiedzieć oddajcie dietę bo nic nie robicie a w wodzie ryb nie ma . Albo wspomniany przykład strażnika który nie rozróżnił ryby, a może to był przebieraniec albo naprawdę się pomylił jak ten ducha winny wędkarz w sądzie którego autor tekstu przytoczył i nazwał konkretnie ten cały cyrk po prostu błazenadą. Jedno jest pewne przepisy muszą być i należy je przestrzegać .Przepisy są wszędzie w każdym kraju, każdy wędkarz ma prawo zrobić z rybą to co chce, ważne by było przepisowo a wtedy na pewno brań będzie więcej.
Po prostu poławiać ryby z rozsądkiem.
[2009-02-06 02:02:]

 

A jednak można wypuszczać złowione ryby. Mam kilka okoni i szczupaczka, do tego ukleje i płotki złowione w Narwi i wpuszczone do oczka na działce. Ryby te przeżyły, a nawet się rozmnażają. Nowe są okonki i jeszcze coś małego nierozpoznanego w tamtym roku. Jeśli chodzi o rozmiary ochronne to każdy może mieć o nich własne zdanie, ale 18 cm okoń to chyba za mała rybka do skrobania.
Pozdrawiam [2009-02-06 12:44:]

 

Witam ja się zgadzam z autorem. Ja powiem szczerze nie jestem mięsiarzem, ale biorę wszystkie ryby, które zlapie. Ryby te ani nie rozdaję znajomym ani nie czabijam tylko mam duży staw do którego je wpuszczam. Co wy na to? [2009-02-06 18:44:]

 

Potrzebne są dwa wymiary od-do.Będzie więcej narybku.Uczmy się od Amerykańców.Dbają , pilnują i ryby w łowiskach mają. [2009-02-06 18:47:]


 

wymiary ochronne -tak. ALE wymiary ochronne tam, gdzie są potrzebne. Kiedy w danym łowisku brakuje jakiegoś gatunku, najprościej jest wprowadzić wymiar ochronny by odbudowac populację. Oczywiście przestrzeganie tego wymiaru też będzie ważne. Ale wprowadzanie ogólnokrajowego wymiaru na dany gatunek, jest debilizmem jakich mało. W większości naszych wód jest masa okoni. Nie wszędzie rzecz jasna, ale bywają zbiorniki gdzie jest tego aż za dużo - i co - wprowadźmy wymiar ochronny na okonia, może nawet tzw górny wymiar i określmy go np. na 35 cm. Czy to nie jest durny pomysł? U mnie taka sytuacja jest ze wzdręgą. Wzdręga się mnozy tak, że juz z wody wyłazi, a płoci nie uswiadczysz. Logiczne więc byłoby wprowadzenie wymiaru na płoć, a zniesienie ochrony wzdręgi. No ale znów sie znajdzie kilku takich, co stwierdzą, że nie mam racji. To koła opiekujące sie danymi zbiornikami powinne określać jaki wymiar na jaka rybę ma obowiązywac w danej wodzie którą sie opiekuje. Powinno sie to opierać na rzetelnej obserwacji rybostanu. I nikt mi nie powie, że Zarząd Krajowy PZW wie lepiej co u nas w wodzie pluska, niż my, wędkarze. Dlatego w wielu tematach mogę spokojnie przyznać Kol. JANTA rację. [2009-02-06 18:59:]

 

w końcu ktoś mądry napisał to co było trzeba... i tak byc powinno a ten kto lapie i wypuszcza to też szkodzi rybom i to czasem więcej niż może mu się wydawac... za bloga ode mnie 5 bo więcej nie idzie... [2009-02-06 20:35:]

 

cześć łysy92 - możesz podać przykład? [2009-02-06 22:57:]

 

nopnopnop tym razem musze sie z toba zgodzic, znam zbiornik w którym płotki i leszczyki kilku centymetrowe biorą a nic innego nieuswiadczysz wiec wymiary i limity jak najbardziej ale wymiary ustalane na konkretne zbiorniki a nie krajówka jak leci. ps. jak macie problem z wzdrega to przeforsuj u siebie w kole całkowity zakaz połowu szczupaka i innych drapiezników na 2 -3 lata popżedzony udeżeniowa dawka małego szczupaczka(działa - znam zbiorniki w którym ekosystem wrucił do rownowagi) [2009-02-06 23:34:]

 

nopnopnop zgadzam siez toba zupełnie w naszym kole nota bene okoń to koło przy elektrowni Siersza zbiornik zaporowy na Kozim Brodzie mamy limity złowionych ryb tj.20 szt. rocznie W ymiary to szczupak sandacz50 cm karp lin pstrąg kleń leszcz 30 cm tołpyga 50 sum70 płoć 15 okoń ze względu na jego milość poza limitem A limit to 20szt rybek ponad wymiar. Nadto to tylko JEDEN - drapieżca tygodniowo dwie szt dziennie w takiei sytuacjiwiększość kolegów moc rybek uwalnia ja osobiście zabrałem tylko lub aż9 szt [2009-02-07 09:03:]

 

W Okręgu Katowice nie ma wymiaru ochronnego na plotkę , okonia, leszcza, natomiast wzdraga ma wymiar ochronny 15 cm (Ustawa )
Pisanie o wprowadzeniu wymiaru ochronnego w całej Polsce że to debilizm , uważam nie na miejscu.
Jeżeli chodzi o wymiary ochronne to nie Zarząd Główny w Warszawie ustala gdzie na jakich zbiornikach w Polsce ma on obowiązywać. Proszę dobrze zapoznać się z Ustawą o rybactwie Śródlądowym, Rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie W rozporządzeniu wyraźnie są umieszczone okresy i wymiary gatunków ryb które podlegają szczególnej ochronie w całej Polsce. Zarządy Okręgów mogą podnieść te wymiary ale w żadnym wypadku nie mogą zaniżać. Odnośnie płotki , okonia itp. czyli gatunków nie wymienionych w rozporządzeniu to wprowadzenie wymiarów ochronnych oraz limitu ilościowego w uzasadnionych przypadkach spoczywa na Zarządach Okręgu. Jeżeli zaobserwujemy na danym łowisku brak płotki czy innego gatunku ryb , to właśnie Zarządy Kół sprawujące opiekę nad zbiornikiem powinny zadbać w odbudowaniu rybostanu powinny znaleźć przyczynę , zarybiać akwen danym gatunkiem ryb, możliwości jest wiele. Ponadto w interesie kół. jest wnioskować do Zarządu Okręgu o wprowadzenie bądź zniesienie tych wymiarów. Tak więc koledzy jeżeli zaobserwujemy że coś nie tak dzieje się z naszą rybą to zachęcam was do nacisku na Zarząd Koła , by ten z kolei wnioskował do Okręgu o wprowadzenie wymiaru. lub limitu złowionych ryb. Jeszcze raz nawiążę do zagadnienia poruszonego przez autorkę, temat godny uwagi , powiem tylko jedno pochlebne jest wypuszczenie złowionej ryby z powrotem do wody, ale nie zgodzę się z niektórymi wypowiedziami gardzące wędkarza zabierającego rybę złowioną zgodnie z regulaminem.
[2009-02-07 14:21:]

 

przepraszam temat poruszony przez autora [2009-02-07 14:29:]


 

jak by do tego nie podchodzić i jakie by nie były realia, niezależnie od ustaw i innych debilizmów, dzisiejsze metody BADAŃ rybostanu i zbiorników wodnych pozostawiaja wiele do życzenia. Potrzebne sa rozwiazania systemowe i tylko one maja szanse cokolwiek wyprostować. Jurysdykcja kół wedkarskich to parodia, a jej zakres jest tak wąski, że sie udusic mozna. Wzwiazku z tym jak mi ktos tłunaczy że powinniśmy wywierać nacisk na zarządy kół, bo to do nich nalezy decyzja itd, itp, to nie wiem czy mam sie smiać, czy płakać. Wiele juz w Polsce było pomysłów na przekazywanie władzy w ręce samorządów terytorialnych. W niektórych przypadkach Państwo chętnie sie pozbywa odpowiedzialności za różne sprawy cedując decyzyjność na samorządy miejskie, gminne, a jeżeli chodzi o wędkarstwo, to wręcz odwrotnie. Nikt nie ma zamiaru przekazać choć trochę władzy w nasze ręce. [2009-02-07 17:01:]

 

Czytaj kolego ze zrozumieniem nie wypowiedziałem się jak jak tyś. to zrozumiał
Cytuję , jak mi ktos tłunaczy że powinniśmy wywierać nacisk na zarządy kół, bo to do nich nalezy decyzja itd, itp, to nie wiem czy mam sie smiać, czy płakać. Kolego proponuję jeszcze raz przeczytać ze zrozumieniem jakiego wątku poruszyłem a potem komentuj.
bo z twojej wypowiedzi nie wiadomo o co ci chodzi
A jeżeli masz wątpliwości czy problemy z twoim zarządem koła to zapraszam do naszego koła a tak blisko sąsiadujemy
[2009-02-07 20:23:]


 

wielu czytelników i korespondentów tego forum przyznaje mi rację. Jsli ktoś ma odmienne zdanie, to jest to jego prawo. Mam swoje poglądy - i chocby nie wiem kto próbował je zmienić, nie da rady, nie ma takiej możliwości. Natomiast kiedy czyjeś argumentuy do mnie trafią, wtedy ja osobiście mogę przyznac że daję się przekonać. A mnie nikt nie przyznaje racji i mam to w d.... [2009-02-07 22:08:]

 

Kolego dalej umykasz od tego co napisałem nie opowiadaj o twoich argumentach i twoim zdaniu, masz do tego święte prawo, lecz czytaj uważnie co kto pisze.
Kolego zdążyłem przeczytać wszystkie twoje posty rozpoczęte wątki na forum z rożnych zagadnień nawet komentarze kolegów którzy starali się w rożny sposób uświadomić cię.
Moja refleksja uważasz się za miłośnika wędkarstwa lecz posiadasz małą wiedzę nie znasz podstawowych zasad wędkarstwa a chciał byś przewrócić cały świat , cóż byś tak chciał dobrego wprowadzić skoro nazywasz wzdręgę chwastem i na dodatek twoje wielkie pretensje wysyłasz nie pod ten adres, obwiniasz władze PZW które to według ciebie wprowadziły nie zgodnie z twoją wolą wymiar ochronny. Tak jak już wspomniałem nie znasz podstawy wędkarstwa prostego regulaminu, zapisów ustaw.
Nie mam zamiaru przytaczać wszystkich twoich wypowiedzi. ale jedną muszę
W jednym z wątków na twoim forum: wymiar ochronny wzdręgi - tfu nazywając PZW Dysydenci używasz nie odpowiednie znaczenie słów, które bardziej pasują do ciebie . Uświadomię cię
Dysydenci (łacińskie dissidentis – nie zgadzający się), potoczna nazwa określająca osoby o poglądach odmiennych od ogólnie przyjętej w danym państwie. Tak więc jeżeli wypowiadasz się to rób w swoim imieniu a nie obrażaj innych wędkarzy. A czy to masz w d..... to świadczy tylko o tobie jak się prezentujesz na www.wedkuje a najistotniejsze jakie podejście masz do kolegów wędkarzy.
[2009-02-07 23:11:]


 

BOSS- możesz myśleć co chcesz. Jednak mam wrażenie, że ktoś dał Ci prawo do zgnojenia mnie publicznie. Wiem - jest wielu takich mędrców jak TY. Twoje zdanie znaczy dla mnie tyle, ile znacza dla mnie ryby złowione przed piecioma laty. Takich doktórów jak TY jest tu cała masa. Nie jesteś wyjątkiem. Jesteś jednym z prezesów kół - ślepy jesteś i nie ma sensu do czego kolowiek Cię przekonywać.
Jeśli się nie mylę, corz więcej osób po części choć nie w całości zaczyna mi przyznawać rację i mało mnie obchodzi, co Ty sobie o mnie myślisz. Mam to w żadnym poszanowaniu, bo masz na swoim profilu fotkę świadczącą o Twoich poglądach - mam tu na myśli fakt, że ponad wszystko ważna jest dla Ciebie kariera i pozycja w kole - FACET Z PUCHARKIEM - Wędkarz pokazuje sie na łonie natury, albo z rybką złowioną własnoręcznie. Jeden z takich Panów dziś przekonał mnie, że jest sens rozmawiać o problemach - a czy Ciebie na to stać? KYLON - jeśli sie mylę, to mi przykro. [2009-02-08 00:14:]


 

W ogóle masz facet fajny nick. BOSS- to się kojarzy.
[2009-02-08 00:17:]

 

Jeżeli ktoś cię przekonał że jest sens rozmawiać o problemach to rozmawiaj
Jeżeli masz problem ze mną to rozmawiaj ze mną a nie z zdjęciem i moją karierą
Może ty naprawdę nie potrafisz rozumować
Po mimo że ubliżasz nie mam zamiaru z tobą dyskutować twój opis w profilu nie dał mi aż tak dużo do myślenia w ocenie twoich zachowań. Tak więc nie będę komentował ostatniej twojej wypowiedzi natomiast zapraszam do naszego koła w Wodzisławiu albo bezpośrednio nad Odrę II może wtedy się przekonasz i zmienisz zdanie o tym coś o mnie napisał
[2009-02-08 01:17:]


 

Co do mojego rozumowania, to trochę za mało o mnie wiesz. Czepiasz sie jakichś tam błędów popełnionych w tekście i podajesz definicje słów zaczerpnięte z encyklopedii. Może jeszcze zacznij poprawiać literówki.... Opis na profilu powstał po kilku wojenkach na tym forum i właśnie o to chodziło, żeby od razu każdy wiedział jakie mam poglądy. O Twoich poglądach też mozna sie od razu dowiedzieć przeglądając profil. Więc profile spełniają swoją rolę. Co do koła w Wodzisławiu, to jest kilka osób którym tam sie nie podobało i odeszły do innych kół, więc nie maluj na różowo. Może się i poprawiło pod Twoimi rządami - jeśli tak, to szacun dla Ciebie. Wracając do artykułu Kol JANTA, wydaje mi się że odbiegliśmy od tematu i to znacznie. Powiem Ci jeszcze tyle - jeśli nie ma do kogo kierować pretensji, to po co w ogóle dyskutować o czymkolwiek? Aco do znajomości prawa - nie zarzucaj mi braku wiedzy w dziedzinach w których nie mam obowiązku takowej posiadać. Ja mam regulamin APR i tegoż przestrzegam. [2009-02-08 10:08:]


 

Przypomnieć należałoby tu słynna akcje zarybiania szachty w wodzisławiu - kiedy to podduszone ryby wędkarze wyciągali z wody gołymi rękami, podbierakami tylko nie wędkami. Tak mądrze zarybić to naprawde trzeba umieć. Wpuścić do żabioka tyle ryby, żeby się podusiła. Hehe. [2009-02-08 10:12:]

 

Cały szatynek do ciebie.
No właśnie teraz napisałeś prawdę o jakich problemach trzeba rozmawiać, twój przykład Szachy jest 100% rzeczywistością nagannie ocenianą przez wielu wędkarzy, nie myl Koła 110 1 Maja z kołem 62 Wodzisław . Natomiast malarzem nie jestem moja rola w PZW jest całkiem inna. Jeżeli uważasz ze profile spełniają jakoś role to niech spełniają , tylko proszę ciebie nie przypisuj egzotychcznych nazw, bo czy tak naprawdę ktoś na to zasługuje . Dyskutować trzeba problemów a także niezadowolonych wędkarzy od groma. Czas na pewno na wprowadzenie wielu zmian w naszym wędkarstwie. Powiem ci jedno w naszym kole robimy wszystko by było lepiej, zasługa jest nie mojej kariery lecz wielu takich jak ty wędkarzy. tak wiec zapraszam jeszcze raz ale nie do Kola 62 Wodzisław tylko do 110 1Maja, może wspólnie uda się zrobić jeszcze więcej. Nie siedzimy tylko na internacie, ale spotykamy się rozmawiamy o różnych problemach, nasze wnioski piszemy do okręgu, jak tylko można naciskamy na wyższe władze jaki przyniesie efekt to zobaczymy, tak więc coś w tym kierunku robimy. Jeżeli chodzi o regulamin wcale nie neguję że go nie przestrzegasz nie miałem tego na myśli a co do tej malej broszurki to naprawdę dużo z niej wynika .
Proponuję zakończyć wędkarskim pozdrowieniem dyskusję która prowadzi do nikąd . [2009-02-08 12:15:]


 

no i gitara. Szacun. [2009-02-08 12:18:]

 

Piątka dla Kolegi !! Dobry artykulik!
Cóż to za zasada Złów i wypuść.. Jade na rybki By złowić nie tonę ryb! Jedna mi wystarczy. Matka Natura dała nam te możliwość że możemy czerpać z jej źródeł!
Zwijam wędke chowam sprzęt i jade do domu!
Złów wypuść i znów złów niech sie męczą rybki! Takie to Qrwa rzymskie!
Łaskawcy od siedmiu boleści! Połknij haczyk, wyciągnij go szczypcami.. i znów go połknij ciekawe czy drugi raz też bedziesz taki zadowolony!
Złów i wypuść... kup se staw i wprowadź taką zasade. Ciekawe kiedy rybki będą miały dość! A moze sie uodpornią ??!! [2009-02-08 23:37:]

 

Nigdy się jeszcze taki nie narodził co by wszystkim dogodził...i pewnie się nie narodzi. To wiemy wszyscy na 100%. Panowie nie popadajmy w paranoję...Temat jest tak dług i zawiły jak żela Nil. Skupmy się wszyscy na ochronie wód których jesteśmy gospodarzami i nie bójmy się reagować jeżeli widzimy że coś jest źle lub nie tak. Niestety nie wystrzyżemy się wszystkich działań ani skutków pewnych nieodpowiedzialnych ludzi... :/ i ta bezsilność w dążeniu do doskonałości jest najbardziej frustrująca... :( [2009-03-17 22:02:]

 

Chciałem poruszyć kwestię ryb, które nie mają odpowiedniej wielkości. Wczoraj pierwszy raz byłem na rybach. Kolega mówił mi co mam robić, uzbroiłem wędkę, zarzuciłem dobrze za drugim razem i za 5 minut branie. Zacinam, wyciągam - JEST :) Poczułem się wyjątkowo, po czym kolega rybke zdjął i wrzucił do wody bo podobno niewymiarowa. Myślę sobie OK. Ale pół godziny później znowu branie, zacięcie, hol i jest rybka. Znowu to samo - za mała, ale tym razem połknęła haczyk głęboko i mimo tego, że ją wypuściliśmy ona i tak zdechnie. Więc ja się pytam, pytam się ... dlaczego nie wolno mi zabrać ryby, którą sam złowiłem ? W realu kupuje podobnej wielkości i jest OK. Moze te w realu to nie takie same jak z jeziora ... ale skoro ta z jeziora ma zdechnac to moze lepiej ja zjesc niz pozwolic zgnic w wodzie ... [2009-08-15 18:11:]

skomentuj ten artykuł

Zobacz podobne wpisy z działu: Felietony i opinie


Zobacz więcej wiadomości z działu: Felietony i opinie

Ogłoszenie płatne


   

Zapraszamy na całoroczne wyprawy wędkarskie kutrem PELICAN. Oferujemy rejsy jednodniowe jak i kilkudniowe na wyspę Bornholm. Zapewniamy miła atmosferę i profesjonal…

Zapraszamy na całoroczne wyprawy wędkarskie kutrem PELICAN. Oferujemy rejsy jednodniowe jak i kilkudniowe na wyspę Bornholm. Zapewniamy miła atmosferę i profesjonalna obsługę. www.kolobrzeg-wedkarstwo.pl

zobacz całe ogłoszenie »

daj ogłoszenie

zamów reklamę

Google