W Czechach ryby są nawet na drzewach - na rybach, zdjęcia, opinie

wedkuje
» » » a a a

W Czechach ryby są nawet na drzewach


Ryba na drzewie

W tym roku wakacje spędziłem u południowych sąsiadów. Mimo potocznych opinii o uprzedzeniach do Polaków, sami Czesi okazali się mili, a czescy policjanci wyjątkowo wyrozumiali. Ale nie o tym chcę napisać... Miałem od początku plan, żeby wędkować na tym wyjeździe. Słyszałem od znajomych, że w Czechach można połowić, ale chyba bardziej podkręcało mnie wspomnienie lektur z młodości i czeskich filmów, wśród których szczególnie polecam „Śmierć pięknych saren”. Zarówno książka, jak i film pod tym samym tytułem pokazują doskonale, czym dla tego małego narodu są ryby i wędkarstwo.

Początkowo ambitnie zamierzałem zabrać cały sprzęt, jednak pojemność samochodu zmusiła mnie do wzięcia tylko jednej wędki spławikowej i trzech małych pudełek z haczykami, ciężarkami i spławikami. Okazało się, że tak ubogie wyposażenie wystarcza by solidnie połowić, zaś błędem był jedynie brak podbieraka.

Centrum mojego pobytu było położone na Wysoczynie Czeskomorawskiej, gdzie w lesie, nieopodal miejscowości Humpolec, nad brzegiem małego zalewu na rzece Żelivce, wynająłem spory domek. Cena konkurencyjna w stosunku do cen w naszym kraju. Opłaty za połów są w Czechach wyższe niż w Polsce, ale można śmiało powiedzieć, że warte poniesienia. Dodatkowym zaskoczeniem była dla mnie świetna informacja o łowiskach (wszędzie stoją zadbane tablice z opisem łowiska i właściciela) i doskonały kontakt z samym środowiskiem czeskich wędkarzy (strony internetowe, „gazetki” kół wędkarskich w każdym mieście). Szczytem zaś mojego zachwytu, była szybka reakcja wędkarza, do którego napisałem maila w języku angielskim, a który odpowiedział mi w języku... polskim.

Tyle o logistyce. Jest ona ważna, ale przecież dla nas, Polaków, nie najważniejsza. My zakładamy, że nikt nas nie odwiedza, więc koła wędkarskie są z zasady przygotowane do konspiracji, zaś łowiska utajnione. Poza tym ryby też staramy się ukryć, więc sami nie zawsze wiemy, gdzie je można łowić. A jak jest w Czechach?

Pierwszego dnia, gdy wybraliśmy się na spacer nad wodę, zauważyłem, że w wodzie cały czas coś chlupie. Wypłynąłem na zalew i dostrzegłem, że... okonie polują na drobnicę, karpie się spławiają a pod powierzchnią wędrują stadka wzdręg, jakich na oczy nie widziałem.
Starałem się opanować, jednak następnego dnia, gdy idąc przez zwiedzane miasto obserwowałem podobne widoki w centrum, z nabrzeża większego stawu, moje zdumienie było jeszcze większe. Owszem przypomniałem sobie, że kiedyś w centrum Pragi widziałem człowieka holującego kilkukilogramowego karpia, ale nie sądziłem że taka sytuacja może mieć miejsce wszędzie. Ostatecznie przekonałem się, że może, gdy w kolejnym miasteczku, z wieży zamkowej, ujrzałem setki karpi wygrzewających się w słonku, pod powierzchnią parkowego stawu.
W Czechach ryby są wszędzie. W stawach, zalewach, rzekach i potokach. A tych jest tu szczególne bogactwo, bo Czesi wykorzystują każdą podmokłą nieckę do zrobienia stawu, a na każdej rzeczce budują tamy i zatrzymują wodę, po to by wpuścić do niej ryby. Dbają o to i muszą być z tego dumni, bo jadąc drogą co chwilę można odnaleźć wśród drzew tabliczkę drogowskazu z napisem „Rybnik”. Czyli w skrócie: staw!

Gdy pogoda ustabilizowała się postanowiłem posmakować „Rybarskich potravin”. Właśnie popadało i woda w zalewie podniosła się pół metra. Szósta rano, kompletna flauta, lekka mgiełka i zaczęły się brania. Piękne płocie, ładny leszcz i cztery karpie. Takie do półtora kilo. Do tego jeden porwany zestaw (pewnie przez większego karpia) i podwyższone ciśnienie z powodu kilku niezaciętych, lecz agresywnych brań.

Następnego dnia powtórka. Tym razem leszcza zastąpił karp wielkości dwóch kilogramów. Od szóstej do dziewiątej serie brań i serie pięknych ryb. Zanęconych odrobiną zwykłych płatków i złowionych na białego robaka. Bez przyponu. Bez podbieraka. W ciszy, samotności, wśród mgły, słońca, stromych skałek i potężnych świerków.

Trzeciego dnia wziąłem statyw i kamerę aby sfilmować łowione ryby. Niestety wieczorem przyszła znów zmiana pogody i woda w zalewie zaczęła opadać. Brania były mniej intensywne, jednak ryby nie odmówiły przyjemności. Co prawda złowiłem tylko dwa karpiki, dwa leszczyki i kilka ładnych płoci, jednak tym razem na haczyk trafiły dorodne, złociste karasie, o wadze ok. 70 dkg każdy. Wszystkie ryby wróciły do wody. Przyjemność ich łowienia była wystarczającym wędkarskim pokarmem. Choć chciałoby się łowić tak bez przerwy, w lesie czekały na zbieranie grzyby a w okolicy piękne zamki. A w wakacje trzeba się nacieszyć wszystkim...

Na koniec krótkie post scriptum. Czesi słyną z tego, że mają absurdalne poczucie humoru i duży dystans do rzeczywistości. Być może dlatego ta rzeczywistość jest u nich bardziej normalna. Choć trafiają się takie widoki jak ten, na jednym ze zdjęć. Jest to ryba na drzewie. Duża, półkilowa płotka, wisząca na brzozowej gałęzi, która udowadnia, że w Czechach ryby są naprawdę wszędzie!!!

 

 

Średnia: 4.8/5 | Ocen: 65

 

 
 


Zdjęcia do artykułu (4) - wyświetl wszystkie:

Czeska płotka
Czeski leszcz
Czeski pełnołuski

Reklama

Tester trzeźwości alkomat DAT

Tester trzeźwości alkomat DAT - cena opinie sklep.wedkuje.pl align

Urodziny, imieniny, wesela czy też sylwester, okazji by się napić jest wiele. Niestety każda z tych okazji stwarza problem i pytania, na które ciężko odpowiedzieć bez specjalistyczn

cena: 99,00 PLN



 

Felietony i opinie - zobacz podobne


Opinie (29):





Fajny wpis. Do razu widać, że wędkarstwo czeskie a polskie się różnią. W tym roku byłem na Słowacji i tam jest podobnie jak w Czechach. 2-3 kilowe Brzany karmiłem biszkoptami. Pływały na plaży między ludźmi. A z rowerka wodnego moje biszkopty zjadało coś... dużego. daję ***** [2010-08-18 10:12]


Tekst na 5 plus. Szczególnie na uwagę zasługuje konspiracja naszych kół wędkarskich. Potwierdzam.  Aby dowiedzieć się do kogo należy dana woda trzeba się natrudzić, zdobycie zezwolenia czasami graniczy z cudem, gdyż biura otwarte są najczęściej raz w tygodniu w godzinach niedogodnych. Ostatnio nawet otrzymałem, konto bankowe do wpłaty, co z tego jak konto było złe i system nie przyjmował wpłaty. Przykro, że nie czerpiemy wzorów od innych. Pozdrawiam.
[2010-08-18 10:49]


Świetny tekst dla mnie 5+ chyba za rok poproszę rodziców żeby pojechali na wakacje do Czech i przy okazji sobię połowię !  [2010-08-18 12:04]


Absolutna prawda.Mieszkam nad Czeską granicą i jakieś 4-5 km od granicy są piękne rybne łowiska-stawy wśród lasów i pól.Kilku moich kolegów pracujących w Czechach należy do koła wędkarskiego w Karwinie.Piękny opis. Pozdrawiam.
[2010-08-18 12:30]


Bardzo ładnie napisany tekst. Też mieszkam przy czeskiej granicy i parę razy miałem okazje tam łowić ryby. Czesi mają poczucie humoru i są bardzo gościnni. Tekst na *****  [2010-08-18 13:59]




piąteczka za teks.A jak wygląda sprawa z pozwoleniami gdzie kupić i jaki jest koszt?
[2010-08-18 16:20]


też jestem ciekaw ile kosztują takie pozwolenia u naszych sąsiadów bo mam zamiar się wybrać nad Terlicko.
[2010-08-18 16:30]


Super wyprawa na rybki do naszych południowych sąsiadów.Miło spędzony czas z  wędeczką nad jeziorkiem.Rybki też dopisały ale najważniejsze jest to że można sobie odpocząć z dala od zgiełku.Swojego czasu miałem przyjemnośc być u naszych sąsiadów lecz nie mogłem sobie połapać ale to nic.Fajne opowiadanko i super wyprawa daję piąteczkę i pozdrowionka!
[2010-08-18 18:26]




piekny opis wakacyjnego urlopu i to jest fakt ze czesi najmniejszy zbiornik wodny zarybiaja rybami i jak by bylo malo tego to maja bardzo zadbane zabytki ktore naprawde warto zobaczyc  [2010-08-18 18:32]


I ja daję piąteczkę...coś pięknego. Tak blisko  jest ryba i to jak kolega pisze wszędzie...
[2010-08-18 21:36]


Napisałeś 100% prawdę gdyż sam bardzo dużo wędkuję w Czechach i wiem ile jest tam ryb.Jest jedno ale Czesi bardziej dbają o swoje środowisko i inaczej podchodzą do złowionych ryb.Biorą tylko duże i mało (oczywiście to są moje obserwacje), a w szczególności drapieżniki i karpie.Wedkuję na zelewie Chracholuski i tam leszcze czy płocie wyrzuca się do wody.Jak ktoś chce połapać naprawdę ładne okazy polecam również Czechy chodziaż opłaty nie są małe.Ale co tam ryby ważniejsze.
[2010-08-18 22:05]


TO tylko my jestesmy pustynia rybna w europie ///jak juz polacyu do czech i na slowacje jada na ryuby to juz jest naprawde zle

[2010-08-18 23:34]


Powiem tak, jaki PZPN takie w Polsce wody PZW, czyli wiadomo. A co do czeskich łowisk, to tylko pozazdrościć.
[2010-08-19 01:13]


Lepiej żeby nasi rodacy nie dowiedzieli się ile w Czechach kosztuje pozwolenie bo zrobią takie samo spustoszenie jak na naszych wodach.
Panowie,u nas też by były ryby gdyby zmienić naszą Polską mentalność ,a mianowicie -co na kiju to do wora.
Wiem ,bo mam tam serdecznego znajomego Klaseka Petra ( dwukrotny Mistrz Czech w metodzie spławikowej) i nie raz opowiadał jacy u nich są wędkarze.Większość jest no -killowców co U NAS JEST TO BARDZO TĘPIONE ,A NAJBARDZIEJ CHYBA NA TYM PORTALU.
Nie dziwmy się ,że nie mamy ryby w zbiornikach jeśli tak do tego podchodzimy.
Dodam jeszcze że na zawodach o tytuł Mistrza Czech na 86 zawodników w jednej turze złowiono 1tone 349kg ryb, w dwóch turach ogólnie 2 tony 287 kg
Dla zainteresowanych podaje link do tych wyników - KLIKNIJ
[2010-08-19 06:57]


Kiedyś w Czechach spędzałem dosyć dużo czasu (średnio 2 miesiące wakacyjne...). Ich zachowanie nad wodą jest zupełnie inne. Tam wędkarz, widząc innego wędkarza pyta o zezwolenie na połów. Jeśli któryś ma komplet (np karpia- 2 szt, choć to pewnie zależy od tzw obwodu) to odkłada wędkę i rozmawia z kolegą. Nie ma tam kłusownictwa i wielu innych patologicznych naleciałości. Tak naprawdę, to daleko nam jako społeczeństwu, do nich. Tam woda i przyroda (zresztą nie tylko) są postrzegane z większym szacunkiem. Jeśli ktoś z Was wybierze się na dowolny akwen, warto podpatrzeć zachowanie Czechów nie tylko nad wodą. Pozdro. Tomek
[2010-08-19 08:15]


I jeszcze jedno..... Nigdy nie widziałem tam rybaków na dzikich (mniej lub bardziej) rzekach. Są stawy hodowlane i tylko z nich ryba idzie do handlu. Może to jest jedyna właściwa recepta na ryby w wodzie?
[2010-08-19 08:42]


Dziękuje Kolegom za przychylne przyjęcie tekstu:))

Dla zainteresowanych: koszt państwowego, rocznego zezwolenia na połów w Czechach (odpowiednik naszej karty wędkarskiej) to 100 koron (ok. 17 zł); koszt pozwolneia czeskiego związku wędkarskiego (odpowiednik opłat za połów pobieranej przez PZW) to 1500 koron za tydzień (ok. 240 zł). W porównaniu z innymi usługami w Czechach i naszymi opłatami to sporo.

A tu jest adres www (także po angielsku): http://www.rybsvaz.cz/?page=aktuality&lang=cz&fromIDS=&je_aktuality=ano

[2010-08-19 08:56]


Badzo fajne i ciekawe opowiadanie bardzo zazdroszczę takiej wyprawy sam może kiedyś się wybiorę. Daje "5" . Ładne okazy. Życzę jeszcze większych. Pozdrawiam ;) [2010-08-19 15:58]


W Czechach ryby są nawet na drzewach a w Polsce nawet w wodzie ich nie ma:) Wyjątek stanowią "sieci" hipermarketów w których one są:) Pozdrawiam;) [2010-08-19 16:48]


no no tylko pozazdroccic czeskich lowisk

[2010-08-20 21:35]




Kolego Robmar, szacuneczek i wystawiam piątkę. Twój materiał jest żywym potwierdzeniem tego, o czym sam wielokrotnie mówiłem choćby na naszym forum. Wszyscy zachwycają się Szwecją , Norwegią... a ja uparcie twierdzę, że tamtejsze warunki wędkarskie nie mają nic wspólnego z naszym rozumieniem tak wędkarstwa, jak gospodarki wodnej.

Co innego Czechy - tam można zaobserwować wysoką kulturę łowisk, pięknie prowadzoną politykę zarybieniową, kulturę wędkarską. Wszelkie zaś obrazki ukazujące niegospodarność, patologie, są po prostu epizodami nie wartymi wspominania.

Ciekawi mnie, czy spotkał Kolega w Czechach łowiska gdzie narzucono limit posiadania i używania zanęt, ponieważ wiem, że takie przepisy wprowadza się u naszych południowych Sąsiadów coraz częściej. 

Jeśli spotkał Kolega wody z takimi przepisami to bardzo proszę o wiadomość bądź tu, bądź na priv.

Bardzo proszę o przyjęcie mojego zaproszenia do listy znajomych które niezwłocznie wysyłam. Dodam tylko, że jest to dopiero trzecie zaproszenie z mojej strony, które uskuteczniłem podczas mojego dwuletniego pobytu na wedkuje.pl

Materiał świetnie napisany, gratuluję dobrego stylu i konstrukcji artykułu. Pozdrawiam serdecznie - Duch

[2010-08-21 12:27]




Zosienko - ryby w polskich wodach są. Jesteśmy jednak na etapie, kiedy trzeba skonkretyzować działania w celu ich pomnożenia i ratowania sytuacji wód. [2010-08-21 12:38]




Może przykład Czech jest tu dobrym drogowskazem??? [2010-08-21 12:39]




Kolego Robmar, szacuneczek i wystawiam piątkę. Twój materiał jest żywym potwierdzeniem tego, o czym sam wielokrotnie mówiłem choćby na naszym forum. Wszyscy zachwycają się Szwecją , Norwegią... a ja uparcie twierdzę, że tamtejsze warunki wędkarskie nie mają nic wspólnego z naszym rozumieniem tak wędkarstwa, jak gospodarki wodnej.

Co innego Czechy - tam można zaobserwować wysoką kulturę łowisk, pięknie prowadzoną politykę zarybieniową, kulturę wędkarską. Wszelkie zaś obrazki ukazujące niegospodarność, patologie, są po prostu epizodami nie wartymi wspominania.

Ciekawi mnie, czy spotkał Kolega w Czechach łowiska gdzie narzucono limit posiadania i używania zanęt, ponieważ wiem, że takie przepisy wprowadza się u naszych południowych Sąsiadów coraz częściej. 

Jeśli spotkał Kolega wody z takimi przepisami to bardzo proszę o wiadomość bądź tu, bądź na priv.

Bardzo proszę o przyjęcie mojego zaproszenia do listy znajomych które niezwłocznie wysyłam. Dodam tylko, że jest to dopiero trzecie zaproszenie z mojej strony, które uskuteczniłem podczas mojego dwuletniego pobytu na wedkuje.pl

Materiał świetnie napisany, gratuluję dobrego stylu i konstrukcji artykułu. Pozdrawiam serdecznie - Duch

[2010-08-22 16:29]


No no tylko pozazdrościć Czechom tylu łowisk    - kto wie może w polsce też bedzie ich tyle [2010-08-22 19:32]
12    następna (25)



25 komentarzy - Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Ogłoszenie płatne


daj ogłoszenie


Google