» Sprzęt » » ★  Obserwuj★  Obserwujesz✕  Nie obserwuj

Shimano Vengeance - deszczowy dzień




Zaspany pies z niedowierzaniem zerkał na mnie spod spuchniętych powiek. Jego wzrok zdawał się mówić – „ co za oszołom....”
Ziewnął i wślizgnął się na moje miejsce. Skubaniec uwalił się na poduszkę, aż mu się fafle na pysku wywinęły i zasnął.

Myślałem, że o tej godzinie miasto będzie spało. Ale gdzie tam? – wiele osób dopiero teraz wracało z sobotniej imprezy. Najlepszy był Zombie – człapał po pasach przez skrzyżowanie chyba ze dwie minuty. Każda kończyna żyła własnym życiem i widać było że imprezowicz nad nimi nie panuje. Prawdziwy Zombie...

Narew przybrała. Tam gdzie zwykle wodowałem ponton, nie dało się dojechać. Musiałem taszczyć wielką, zieloną purchawę przez wał przeciwpowodziowy, ale w końcu się udało i wypłynąłem.
Wysoka woda zalała przybrzeżne trzcinowiska i krzaczory, jednak w mojej ulubionej zatoczce było spokojnie. Nawet silny tego dnia wiatr nie przeszkadzał w spinningowaniu.

Do żyłki dowiązałem wolframowy przypon, a na agrafkę zapiąłem niezawodną wiróweczkę. Pierwsza godzina wędkowania minęła bez brań. Woda wydawała się martwa, a do tego zaczął kropić deszcz. Mimo iż była to niedziela, byłem sam nad wodą. Nawet miejscowy bywalec, zwany człowiekiem o fioletowej twarzy nie pokazał się tego dnia na swoim łowisku. Zimno, mokro, wichura....
Po raz kolejny przekotwiczyłem moje pływadełko o kilkanaście metrów. Rzuciłem wzdłuż trzcinek i powolutku prowadziłem blaszkę w pobliżu dna. Gdy przepływała koło pojedynczego liścia grążeli, poczułem zdecydowane szarpnięcie. Zaciąłem gadzinę i nagle ..... luz. Żyłka smętnie wyjechała z wody, a ja z tzw. „kocią mordą” stałem jak wryty.
„co jest ?” – pomyślałem...
Wyraźnie czułem, że w czasie zacięcia jakieś rybsko dostało po zębulcach, ale nie przywaliłem aż tak mocno, żeby zerwać nowiutką dwudziestkę. Szczena opadła mi aż na dno pontonu – przegryziona !!! Jak to możliwe? Żyłka wyraźnie ucięta, tyle że powyżej wolframu !!! A miał długość 35 cm !!! Cóż to musiał być za potwór, że jednym kłapnięciem zżarł wirówkę wraz z przyponem? Aż strach wchodzić do wody...
Po chwili ochłonąłem i zacząłem trzeźwiej myśleć. Pocieszając sam siebie dorobiłem teorię, że to na pewno jakiś niewielki szczupaczek zamiast w blaszkę, uderzył w drgający krętlik. Tak, tego się trzymajmy ;-)

Na wodzie coraz więcej było drobnych oczek, powstałych po uderzeniu kropel deszczu. Mokre spodnie powoli zaczynały mi się przylepiać do łydek. Nawet ptaki zamilkły – pochowały się gdzieś i pewnie obserwują oszołoma moknącego na środku rzeki.

Obławiałem zarośnięty brzeg – każdą zatoczkę, każde zawirowanie, każde niewielkie nawet poletko grążeli. Przez kilka godzin, nie zlitował się nade mną ani jeden, maleńki szczupaczek czy okonek.
Zrezygnowany, dobiłem do brzegu żeby chwilę odpocząć i rozprostować kości. Długo to nie trwało, ponieważ kilka metrów od trzcin zobaczyłem uciekającą drobnicę. Podejrzewałem, że to boleń zrobił rundkę po swoim rewirze, jednak nie zdejmując wolframowego przyponu machnąłem od niechcenia perłowym kopytem.
Jeden skok – wolny opad, drugi skok – opad, trzeci skok – podczas opadu guma wjechała w jakąś roślinność, więc płynnym ruchem podnoszę kij. Nagle, widzę jak żyłka raptownie przesunęła się o metr w bok. Zamalowałem mu w paszczękę naprawdę mocno, na co on odpowiedział kilkumetrowym odjazdem. Jeszcze nie wiedziałem czy to rapa, czy może szczupak, ale po chwili cętkowane, zielonozłote cielsko przewaliło się po powierzchni. Ryba znów wybrała kilka metrów żyłki, zawróciła i dużym łukiem zaczęła spływać z nurtem. Trochę na siłę ją przytrzymałem, bo podpłynęła zbyt blisko wystających z wody trzcin. Gdy nieco osłabła, wygrzebałem z kieszeni aparat i starałem się zrobić kilka zdjęć. Niestety, zębaty był już zmęczony i nie zechciał zapozować w locie.
Podczas podbierania zauważyłem, że ma na boku sporą bliznę i odgryziony kawałek ogona. Wyglądało to trochę tak, jakbym podczas wyjmowania ryby z wody złapał ją zębiskami za płetwę ogonową i ją odgryzł. Ha, ale to nie ja – najprawdopodobniej to wydra, których w naszych rzekach jest z roku na rok coraz więcej. Często, gdy spinninguję brodząc w spodniobutach znajduję odgryzione, szczupacze łebki. Tylko tyle zostaje po kaczodziobym, gdy dopadnie go wydra...

Tego dnia już nie łowiłem. Zapakowałem się do pontonu i uciekłem z wody. Wichura gięła nadbrzeżne drzewa, spore fale rozbijały się o burty, a deszczysko tworzyło ścianę wody. Widoczność – kilkanaście metrów. Płynąłem blisko brzegu, żeby w razie czego móc skryć się na suchym ( dziwnie brzmi ... ) lądzie.


Nie wiem czy gdyby nie dana obietnica, ruszyłbym się tego dnia nad wodę. Kurcze, miała to być przyjemność a nie walka o przetrwanie. Ale teraz wiem, że było warto.
Obiecałem, że dziś napiszę o moich spostrzeżeniach dotyczących wędki SHIMANO VENGEANCE. Jest to ostatnia wędka, którą dostałem do majowych testów. Nie mógłbym w pełni poznać walorów spinningu, nie holując nią ryby. Co prawda dała mi dwa czy trzy małe szczupaczki w pierwszych dniach maja, ale chciałem zobaczyć jak pracuje pod większym drapieżnikiem.

Model VENGEANCE jest jednym z najtańszych spinningów ze stajni SHIMANO. Producent nazywa to dostępnością na każdą kieszeń. Coś w tym jest, bo gdy sprawdziłem cenę w jednym ze sklepów to naprawdę się zdziwiłem.
Akcję opisywanego kijaszka nazwałbym .... pałowatą. Wędka jest jak dla mnie trochę ciężka, jednak – o dziwo, nie można jej nazwać „krowim ogonem”. Wręcz przeciwnie – jest szybka i dynamiczna.
Złowiony tego dnia szczupaczek nie był olbrzymem, ale i do mikrusów nie należał. Nie miałem żadnych problemów podczas holu, kij pięknie amortyzował ucieczki ryby. Mniejsze, okołowymiarowe cętkowane rozbójniki nie miałyby szans – mógłbym przeciągnąć je przez przelotki i nawinąć na kołowrotek.
Spinning który dostałem do testowania ma długość 2,7 metra. Jest to najbardziej uniwersalna długość, odpowiadająca większości wędkarzy. Z chęcią sprawdziłbym jak spisuje się model trzymetrowy, ponieważ gdyby akcja była podobna do tego testowanego, mógłby okazać się fajną „wyrzutnią” na bolenie.
Brakuje w nim finezji – szczytówka jest dość gruba i przy mniejszych przynętach trochę trudno wyczuć czy wabik poprawnie pracuje. Jednak stosując wirówki w rozmiarach 3 – 5 lub agresywnie pracujące woblery, mamy pełną kontrolę nad przynętą. Również bardzo dobrze rzucało mi się VENGEANCE’m. Pięknie ładuje się już od około 7 gram, mimo iż na blanku opisany ciężar wyrzutu jest w zakresie 10-30 gram.
Zaskoczyło mnie to, że w tak niedrogim modelu użyto korka do rękojeści. W wędkach z podobnej półki cenowej ogranicza się koszty, dodając piankę, a nie korek. Tu wielki ukłon dla producenta – korek jest wygodniejszy, milszy w dotyku i ma dużo bardziej estetyczny wygląd.

Testowaną wędkę mogę polecić początkującym spinningistom oraz kolegom, którzy nie mogą pozwolić sobie na wędkę droższą niż przysłowiowa „stówka”. Przeważnie, pierwszymi łowionymi drapieżnikami są okonie oraz szczupaki, a do takich rybek VENGEANCE nadaje się bardzo dobrze. Da sobie też radę z sandaczem i boleniem, jednak wydaje mi się że producent przeznaczył ją do innych gatunków.

Na koniec mała anegdotka. Gdy wspomniałem znajomemu o tym, że dostałem VENGEANCE do przetestowania – uśmiechnął się pełną paszczęką. Pracuje w sklepie wędkarskim i opowiedział mi, że kiedyś się uparli żeby złamać ten kijek. Weszli we dwóch na zaplecze i ... przez dwadzieścia minut siłowali się z trzeszczącym spinningiem. Wyginali go we wszystkie możliwe strony i na różne sposoby. Nie dali rady go złamać....



połamania ;-)






Autor tekstu: Kamil Walicki

 

 

Reklama

65-01020 TORBA NA RAMIĘ 1020

65-01020 TORBA NA RAMIĘ 1020 - cena opinie sklep.wedkuje.pl align

Mała, poręczna torba na ramię z komorą główną, dwoma kieszeniami i jedną dodatkową kieszenią w zamknięciu.Regulowany pas i solidne dno PVC. Materiał: 100% Poliester 600D pokryty PVC. Wymiary

cena: 46,90 PLN



Opinie i komentarze użytkowników (36):

 

Zajebisty tekst z wyprawy ! ;D i ciekawy opis sprzętu. 5. Pozdrawiam
[2010-05-16 17:16:]

 

Jak zawsze piątal.
[2010-05-16 17:23:]


 

Opis wyprawy taki jak zawsze ;) Gdzie jeździsz nad Narew?
Jeśli chodzi o kijek to osobiście się w nim nie zakochałem. Kolega ma 270 w wersji do 21 g i gdyby nie ciekawy wygląd to zapewne kijek nie miałby żadnych zalet... Słaby kompozyt + elegancki wygląd i napis shimano= cena, która z pewnością mogłaby być mniejsza- mimo wszystko moim zdaniem w tym segmencie cenowym lepsze kije robi chociażby konger. Łowiłem 2 kijkami z serii carbomaxx team i w zasadzie one mi się bardziej podobają od omawianego shimano- wydaje mi się, że są lepiej wyważone, mają nieco lepsze właściwości rzutowe i jeśli chodzi o wygląd to również mają rękojeść z korka. Z tym że blank jest matowy ;) Teraz łowię kijkiem z serii World Champion, na początku sezonu Black Tigerem i muszę przyznać, że kasa wydana na wędki zwróci się już po kilku wyprawach dlatego nie ma co oszczędzać- walory rzutowe, komfort przy wielogodzinnym łowieniu, lepsza praca, i kilka innych czynników to jednak to, na co warto wydać troszkę więcej kasy :)
Tradycyjnie pięć gwiazdek.
[2010-05-16 17:34:]

 

Kolejny bardzo ciekawy tekst. Oczywiście po raz kolejny *****. Pozdrawiam
[2010-05-16 19:49:]

 

Kurcze, KAMIL nie wiema jak Ty to robisz, że masz taka rekę do ryb. Hmmm, a o ręce do pisania juz nie będę wspominał. Nie dość, że przygody zarąbiście opisane, to teraz jeszcze te wspaniałe testy i oceny sprzętu. Gwiazdek dakę 5***** chociaż nie wiem ile ich się kręci. [2010-05-16 20:05:]

 

Co do anegdoty, podobną sytuację miałem kilka lat temu podczas szukania szczupakowego kija. Sprzedawca użył podobnej prezentacji, by zareklamować mi Beast Mastera. Udało mu się. Mimo, że sama prezentacja nie była głównym powodem mojego wyboru tego kija, to nie ukrywam, że zrobiła pozytywne wrażenie :)
[2010-05-16 20:11:]


 

pozdro następnym razem dla człowieka o fioletowej twarzy hehhehe - dobre [2010-05-16 20:22:]

 

5 ***** [2010-05-16 20:29:]

 

"Najlepszy był Zombie – człapał po pasach przez skrzyżowanie chyba ze dwie minuty. Każda kończyna żyła własnym życiem" heheh mocne :D:D *****  za Zombiego [2010-05-16 20:44:]

 

No ładnie kolejna wyprawa i to w pełni udana.Koło jakiej miejscowości łowi pan te ryby ?? Jak zawsze fajny opis dnia w artykule i oczywiście super fotki które zawsze pan umieszcza. Pozdrawiam i daję *****.

PS.
Jak by można było to dałbym 10 gwiazdek ale niestety nie można.
[2010-05-16 20:49:]

 

Bardzo ciekawe opowiadanie >super > pozdrawiam.
[2010-05-16 21:51:]


 

Jak zawsze piąteczka piękne fotki i fajny opis wyprawy
[2010-05-16 22:05:]

 

piątal! [2010-05-16 22:20:]

 

Nareszcie konkretne spostrzeżenia i uwagi o konkretnym kiju,a nie tak jak inni ble ble ble.Dużo szczegółów Za art piątal.także za dzielne tachanie dętki No ale cel uświęca środki
[2010-05-16 23:01:]

 

I kolejna piąta :)
[2010-05-16 23:01:]

 

Ciekawy test przeciętnej (w dobrym tego słowa znaczeniu) wędeczki.
Oczywiście ciekawie i z jajem, za to oczywiście 5.
Wybacz mi pytanie, ale pracujesz dla Shimano czy coś?
Czy to po prostu Twoja ulubiona marka?

Prawda jest taka, że w wielu przypadkach płacimy za sam znaczek z logo producenta - teraz taka moda, ciuchy, obuwie, wszelkiego rodzaju sprzęt. Ale płacimy też za serwis itp.
Na rynku mamy wiele firm produkujących sprzęt wędkarski, każda ma swoje główne gałęzie, ale wędkarze mają swoich ulubionych producentów i przeważnie wybiorą sprzęt firmy X pomimo, że Y to praktycznie to samo, ale tańsze ;)
Faktem jest, że do wielu firm przyczepiliśmy etykietki z napisami "OK!" "Szajs", "Tandeta" "W miarę dobre", "Kiedyś to było coś, teraz odcinanie kuponów" itp, ale każdy z nich ma podobne oferty.
Osobiście preferuję sprzęt Dragona i Shimano. Nic nie poradzę :)
[2010-05-17 00:07:]

 

Panie Kamilu jak zawsze super tekst bardzo ciekawie napisany. Opis wędziska też szczegółowy i prezentacja bardzo dobra.

Zostaje mi tylko pogratulować i czekamy za kolejnymi wpisami, a ocena wiadomo :).

Pozdrawiam.

[2010-05-17 07:41:]

 

Jak zwykle umiesz Kamilu przepięknie przelać na (papier wirtualny ) opowieści z wyprawy oraz przepięknego , praktycznego kijaszka ........................ Jak zwykle 5 ***** --pozdrawiam Jurek i czekam na następne wpisy , bo Ty masz  łysy wężu dar od Boga .
[2010-05-17 09:21:]

 

Łatwo i przyjemnie się czyta zamieszczane przez ciebie teksty,jest także dużo przydatnych praktycznych i potrzebnych rad.Pozdrawiam i daję piąteczke oczywiście
[2010-05-17 14:23:]

 

Dość ciekawy opis wyprawy i sprzętu. Co do samego wędziska to sam bym go polecił ale tylko osobom ktore zaczynaja przegode ze spiningiem. Dla bardziej wymagających i doświadczonych wędkarzy było by to strata kasy.
[2010-05-17 17:07:]

 

cześć,
dzięki wielkie za milusie komentarze i te wszystkie "gwiazdeczki" ;-)

Mariusz - hmm...ja mam rękę do ryb? A kto wytarabanił z Bałtyku trotkę? ;-)))

Pluszowy - fajny komentarz. Ja mam dwa Beast Mastery ( jeden 20-50 gr, drugi 50-100 gr - oczywiście 3-metrowe ) i rzeczywiście - ich też nie da się złamać. Niesamowite kije o olbrzymiej wytrzymałości. Słonia za nogę by pociągnął ;-)

ziom7 - przekażę ;-)

koziłek95 - po Narwi pływam mnw od Pułtuska, aż do Zalewu Zegrzyńskiego. To zależy od pory roku, poziomu wody i ryby, którą chciałbym poholować.

pisaq - niestety...nie pracuję w Shimano. Chciałbym... Może kiedyś się uda ;-) Ten sprzęcik dostałem tylko do "przetestowanie" ( porzucać, poholować i opisać jakie jest moje zdanie o testowanych wędkach / kołowrotkach ) i jeżeli moje spostrzeżenia komuś się przydadzą, to już będzie dla mnie sukces ;-) Sądząc po przychodzących mailach - chyba się udało ;-)
Masz rację z tym przyczepianiem etykietek do poszczególnych marek. Dlatego też staram się opisywać sprzęcicho " po swojemu " - unikając przepisywania katalogów, a pisząc o prawdziwych wadach i zaletach oraz o tym, co się przydaje lub przeszkadza " w terenie " ;-)

Jurku - dzięki ;-) Szykuj się, bo chłopaki coraz częściej mówią o tym, że trzeba Cię odwiedzić i potargać karpiska ;-)

Jeszcze raz Wam dziękuję i życzę połamania kijaszków na rekordowych okazach

pozdr.

[2010-05-17 19:31:]

 

Tekst Świetny ;) Ale mam jedno pytanie co Pan by polecal Catane czy Vengeance?
[2010-05-17 22:20:]

 

No to Łysy Wężu, jakbyś potrzebował pomocy w testowaniu sprzętu spinningowego to daj znać, chętnie Cię odciążę :D
Dobrze, że robisz to po swojemu, bo Twój styl podoba się wszystkim. Jest ciekawie, zrozumiale, rzetelnie i z jajem ;)
Ale czemu dziwisz się, że w tanim modelu użyto korka? Teraz wszędzie wstawiają korki, fakt, że z ich jakością bywa różnie, ale wstawiają. Mam wędkę za 65zł i też ma rękojeść korkową.
[2010-05-17 22:36:]

 

popieram Czermina, ja tez w tym iju sie nie zakochałem.

Teksty jak zwykle najwyższej jakosci, jest tylko małe ale.... troche mi to zalatuje reklama.

pozdrawiam

[2010-05-18 06:33:]

 

Norma :) jak zawsze panie Kamilu norma wspaniały artykuł ! ;) wyczaruje pan rybke w każdą  pogode ;) super na prawde .. pozdrowienia i połamania kija :) hmmm ciekawe jak był duży ten szczupak co odgryzł przypon .... :) [2010-05-18 12:16:]

skomentuj ten artykuł

Zobacz podobne wpisy z działu: Wędki - Zestawy


Zobacz więcej wiadomości z działu: Wędki - Zestawy

Ogłoszenie płatne


daj ogłoszenie


Google