» Blogi » » ★  Obserwuj★  Obserwujesz✕  Nie obserwuj

Prowadzenie gumy na sandacza




Prowadzenie gumy na sandacza - Temat właściwie banalny, a zarazem niezwykle ważny, wie to każdy spinningista, który się nad tym zastanawiał i zadawał sobie pytanie jak poprowadzić gumę, aby sandacz chciał ją zaatakować. Publikacji na ten temat było już wiele i właściwie chyba wszystko o prowadzeniu gumy zostało powiedziane i napisane. Każdy wędkarz ma swój unikalny styl i własną teorię na temat prowadzenia gumy. Oczywiste jest to, że sandacz będąc rybą chimeryczną zmienia często swe upodobania i trzeba wiele prób aby wstrzelić się w jego gusta. Ostatnio pisałem o o agresywnym podbiciu i waleniu ciężkimi główkami w twarde dno, nawet na bardzo płytkiej wodzie (Dociąż gumę na sandacza). Dzisiaj chciałbym ugryźć temat z nieco innej strony. Ryby zaczynają ustawiać się na zimowiskach i w zbiornikach zaporowych. Teraz trzeba ich najczęściej szukać na dużych głębokościach. Jak zawsze szukamy na stokach, kantach, oraz przy przeszkodach zalegających na dnie. Oprócz agresywnego podbicia zawsze pamiętałem aby dla odmiany trochę zwolnić i poszurać po dnie. Jednak jak przystało na mieszkańca dużego miasta zawsze gdzieś się śpieszę i koniec końców samo szuranie i wleczenie bywało chyba momentami również za szybkie. 






















Zegrzyńskie zandery są ostatnio ospałe i nie reagują na szybkie prowadzenie przynęty

Jak wolne powinno być prowadzenie gumy na sandacze pokazał mi ostatnio nasz portalowy kolega Grzegorz Sicina. Otóż podciągnięcie przynęty może być tak wolne, że gumę ledwo odrywa się od dna. Co więcej, między podciągnięciami można zastosować przerwę trwającą dwie lub więcej sekund. Przy tej metodzie wystarczy jeden bardzo wolny obrót korbką kołowrotka. Co ciekawe, część brań następuje w momencie, w którym guma leży na dnie w całkowitym bezruchu. Kiedyś już czytałem o tak wolnym prowadzeniu gumy i o robieniu dłuższych przystanków. Wiecie co sobie pomyślałem? Nasunął mi się wniosek, że autor już chyba nie ma o czym pisać. Byłem w błędzie. Przedwczoraj wróciłem znad Zalewu Zegrzyńskiego z ośmioma sandaczami na koncie. Dwie ryby pożarły gumę leżącą bez ruchu na dnie, pozostałe delikatnie, prawie nie wyczuwalnie puknęły podczas króciusieńkiego opadu. 


Tego dnia nie miałem żadnego brania na gumę prowadzoną z pojedynczego lub podwójnego podbicia. Prawdopodobnie wiąże się to z faktem, że woda w zbiorniku jest jeszcze w miarę ciepła i sandacze chyba tak na prawdę nie zaczęły jeszcze żerować. Takie prowadzenie gumy sprawdziło mi się podczas również podczas łowienia szczupaków i okoni w okresie, w którym drapieżniki były prawie nie aktywne. Zapewne dla wielu z Was to co opisałem nie stanowi niczego nowego. Jeśli jednak zawsze się śpieszycie, łowicie agresywnie, może właśnie przyszedł moment aby czasem zwolnić. Może okazać się, że w Waszym "bezrybnym" łowisku, aż roi się od pięknych ospałych drapieżników, które lubią powolne prowadzenie gumy na sandacza.

Autor tekstu: Sebastian Kowalczyk

 

 

Zdjęcia do artykułu (3) - wyświetl wszystkie:

Reklama

WĘD.DAM EFFZETT SLR 270CM do 21G

WĘD.DAM EFFZETT SLR 270CM do 21G - cena opinie sklep.wedkuje.pl align

Wędki charakteryzują się klasycznym wyglądem, wyposażone zostały w pełną korkową rękojeść z metalowymi pierścieniami z grawerowanym logo D.A.M., nadającymi ekskluzywnego wyglądu. Uzbrojone z

cena: 215,00 PLN



Opinie i komentarze użytkowników (32):



 

Trzeba się zgodzić z artykułem , ponieważ u mnie na jeziorze tej jesieni nie miałem jeszcze brania przy agresywniejszym prowadzeniu przynęty,brania natomiast następowały przy wolnym wręcz bardzo wolnym prowadzeniu i to nie tylko sandacz , ale również szczupak czy okoń.Tekst fajny ode mnie 5*****.Pozdrawiam [2013-11-11 09:08:]

 

Z wszystkim sie zgadzam tylko co to za gumy? [2013-11-11 09:11:]

 

Praktyczne rady okraszone fotkami - na 5*. Osobiście nie wiążę wolnego prowadzenia przynęty z temperaturą wody - teraz ma ok 8 stopni, więc nie wiem, czy to dużo ?. Latem szuranie sprawdza się bardzo często, tylko mój charakter nie pozwala za długo tak się "bawić". Skuteczność tej metody jest sprawdzona, ale jak się szuka innych wrażeń... [2013-11-11 09:15:]

 

Też wolę na agresora bo od szurania to mi się zaraz spać chce, jednak czasami tak trzeba. :) Kleofas po lewej gumy Daiwy po prawej Lunker City Shakery. [2013-11-11 09:19:]

 

Na sandacze używam woblerów i to różnych /rzeka Bug/Także taktyka prowadzenia jest zupełnie inna.Może warto będzie spróbować na gumkę?Ale przyzwyczajenie i wyniki są u mnie za woblerami! [2013-11-11 10:30:]

 

U nas chyba jeszcze śpią. Nie słyszałem ostatnio o złowionym sandaczu. [2013-11-11 10:40:]

 

I tu się zgadzam Sebastian czasami trzeba się mocno nakombinować aby sprowokować do ataku tą przebiegłą rybkę...:) w ostatnich dniach właśnie dużo sandaczy "wyszło" na tzw. szuranego ze względu na odpływ mocno ciągnęło i przy agresywnym podbijaniu przynęta uciekała dla tego kładłem ją po opadnięciu w bezruch na kilka sekund następnie przesuwałem starając się cały czas utrzymać kontakt z dnem wtedy następowały te magiczne brania...:) [2013-11-11 10:47:]

 

Potwierdzam :) u mnie na jeziorze też bywają dni, że nic na szybko nie idzie złowić, nawet brań - pstryknięć nie uświadczy. Ja dopasowałem do tego inną teorię a mianowicie, podczas szybszego i agresywnego prowadzenia sandacze pod wodą słyszą szum plecionki. W okresach słabej aktywności żerowej, taki szum może je odstraszać, stąd brania podczas wolnego ruchu i bezruchu przynęt. Ciekawe czy przy użyciu żyłki byłyby brania "na szybko" tyle że z zacięciem ryb kiepsko :( [2013-11-11 10:50:]

 

w październikowy weekend, zmęczony machaniem, po 8 h normalnego podbicia, nie mając już pomysłu na dalsze rzuty, wlekłem 5 cm twisterka (potem cykadę 28 gr. - lekkimi, krótkimi szarpnięciami) po zegrzyńskim dnie i to dało mi komplecik: szczupaka, sandacza i ogromnego suma (ten akurat powyginał kotwiczkę i wygrał)... wszystkie branie były w tym samym miejscu i ciągu 15 minut... takie leniwe prowadzenie przynęty sprawdziło się też na J. Dziekanowskim... Pozdrawiam autora [2013-11-11 10:55:]

 

...właśnie, te wrażenia, których staram się szukać są związane z szybkim prowadzeniem przynęty na żyłce. Branie w trakcie "wysokiego opadu" na żyłce fluo, to poezja sandaczowania. "Esik" działa jak przytopienie spławika i tylko od Ciebie zależy, jak szybko skwitujesz zacięciem. Przy plecionce olbrzymią większość brań odczuwamy na dolniku i przeważnie ryba jest zacięta. Nie chcę deprecjonować innych sposobów, metod, tylko zaznaczam czego ja szukam w wędkowaniu. [2013-11-11 11:17:]

 

Tym sposobem łowię zazwyczaj grube okonie, jednak nasza wczorajsza rozmowa dała mi dużo do myślenia. W końcu trzeba czasem trochę zwolnić... Nie ma się dokąd spieszyć :) Pozdrawiam ***** [2013-11-11 11:39:]

 

Oj ,artykułów o prowadzeniu przynęt gumowych z myślą o sandaczach można było napisać co najmniej jeszcze kilka. Ale zawsze zaczynam od klasyki, dopiero później gdy sandacze nie reagują zaczynam kombinować. I chyba w wędkarstwie oto chodzi,aby przechytrzyć rybkę [2013-11-11 11:46:]

 

jednak ciekawy film ze szczegółami prowadzenia itp byłby dopełnieniem tego artykułu. [2013-11-11 13:10:]

 

Zgadza się - metoda na żółwika jest skuteczna tylko że na większości zbiorników trzeba by mieć niewyczerpalny zapas główek tym bardziej że ciekawe miejsca to najczęściej zaczepy [2013-11-11 14:10:]

 

Co do sandaczy nie mam doświadczenia. Raptem 2 na koncie i to z przypadku. Ale tej jeden dokładnie tą metodą co autor opisuje. Po prostu rybka nie żerowała i przypomniała mi się metoda którą mi znajomy opisywał. Więc zacząłem kłaść przynętę na dnie i co jakiś czas ją przemieszczać. [2013-11-11 16:30:]

 

To świetna metoda, nie tylko na sandacze. Ja łowię często właśnie w ten sposób leniwe okonie. "Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy" - babcine przysłowie, o którym warto pamiętać czasem nad wodą. ***** i pozdro! [2013-11-11 19:01:]

 

Z 70% moich pojedynków z sandaczami z rzutów, to prowadzenie gumy w korycie przy dnie. Różnie.Wiosną i latem do 0,5 metra nad dnem a jesienią z kontaktem z dnem. Skacze tylko na skosach brzegowych [2013-11-11 19:49:]

 

Świetny wpis ! ***** ....Komentarz kol. esox61 i jego teoria wydaje się być wysoce prawdopodobna . Mam kolegów, którzy nawet podkładają pod stopkę kołowrotka kawałek gumy lub silikon aby wytłumić szmery mechanizmu przenoszące się na linkę. [2013-11-11 21:30:]

 

Jak zwykle ciekawie i na temat, dla mnie porady sie przydadzą bo raczej agresywnie podbijalem przynete będąc ostatnio na Sandaczu.pzdr. [2013-11-11 23:34:]

 

autor tego artykułu dość krótko a zarazem bardzo tematycznie sprecyzował jak że bardzo ważne informację metody połowu i chwała mu za to że dzieli się takimi informacjami bo raz to nie jednemu się nie chce lub jest przysłowiowym ,, Nobem '' co chwali się ale nie zdradza w jaki sposób . :) Pozdrowionka i Powodzonka . 5 [2013-11-12 15:41:]

 

Dziś z kol. Prezesem pływaliśmy po naszym ulubionym jeziorze i co? i nic, zero brań "z ręki" wszystko w trolingu podczas bardzo ale to bardzo wolnego płynięcia - brak szumu plecionki. Chyba użyję kilkunastocentymetrowego odcinka żyłki między przyponem a plecionką, jako "tłumika" odgłosów. Zaraz zmobilizuję żonę żeby mi pomogła w testach - przypon w zęby wezmę a zona będzie mnie holować ;) ciekawe czy z żyłką będzie ciszej :) [2013-11-12 18:37:]

 

Identycznie miałem na Wiśle w zeszłym roku. Właściwie stawiałem gumkę w powolnym odcinku nurtu, na dnie i... czekałem, nawet kilkanaście sekund. Ale wiadomo - rzeka ma to do siebie, że sama porusza lekko ogonkiem wabika. Gruchnięcia z takiego bezruchu sprawiają, ze serce staje, zwłaszcza po zmroku na cichej, zimnej wodzie. Już nie mogę się doczekać jak wyskoczę nad rzekę! [2013-11-12 21:01:]

 

Około miesiąc temu łowiłem w ten sposób na gliniance koło Grodziska Mazowieckiego, wyrzut na około 60 metrów, przeciążona 30g guma Savage ( jarzeniówka) na głębokości ok 6 metrów, szurana po dnie i przestoje, po 1o metrach zaczep, mówię trudno, będę rwał, ale ruszyłem, myślę gałąź, po 5 metrach zaczep ruszył w prawo, no jest dobrze, to nie zaczep, po 5 nastepnych już wiedziałem co to jest, piękna świeca metrówki, niestety, przy samym brzegu jak się pochylałem, jedno potrząśnięcie pyska i zostało mi pół 9kg przyponu wolframowego, ale emocje były [2013-11-13 02:55:]

 

oczywiście ocena na 5+ [2013-11-13 02:57:]

 

dobry artykuł, 5 [2013-11-13 09:40:]

skomentuj ten artykuł

Zobacz podobne wpisy z działu: Techniki łowienia


Zobacz więcej wiadomości z działu: Techniki łowienia

Ogłoszenie płatne


daj ogłoszenie

zamów reklamę

Google