Miętus w nowym miejscu.

/ 9 komentarzy / 3 zdjęć


Wbrew temu co mnie na tym blogu spotkało po ostatnim krótkim opisie wyprawy na ryby. Postanowiłem opisać ostatni wypad  omijając drażliwe tematy przynęt i przepisów z tym związanych.
Wyjazd zaplanowaliśmy już dawno , ale że łowisko docelowe znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od naszej bazy wypadowej to dlatego zwlekałem jak najdłużej się dało.
Miejsce na miętusa kusiło swoimi walorami , czyli było wszystko co dobre dla miętusa: w nurcie kamienie i burta brzegowa z kamieni ,płyty betonowe które opływała woda. Dobre kryjówki. W górze  zapora  a w dole dosyć szybki nurt o dosyć głębokiej i czystej wodzie.
Wszystko co w  tej wodzie i tym konkretnym miejscu miętusa powinno trzymać. Były i wspomnienia z młodszych lat gdy z moimi maluchami-synami i z żoną wędkowaliśmy. Raczej uczyliśmy się wędkować i korzystaliśmy z uroków tej wody i okolicy .
Ale w tym konkretnym miejscu  na miętusa nie zasadzaliśmy się. Dlatego nadszedł ten czas by to sprawdzić.
Niby byliśmy wcześniej  na rekonesansie  sprawdzić co się w tym miejscu dzieje, czy jest woda i ogólnie jak tam jest.
Teren nie bardzo, brzegi zarośnięte brak dostępu do wody drzewa ,krzaki ,trawa. No cóż jakoś się przebijemy.
W piątek po południu nie zwracając uwagi na warunki atmosferyczne postanowiłem że jedziemy.
Syn prowadził czyli był za przewodnika bo postanowiliśmy że jedziemy na skróty.
Byłem trochę przeciwny bo jak to mówią kto prostuje ten w domu nie nocuje.
Ale trzeba dać młodym szansę niech prowadzi. Na początku ok jedziemy asfaltem ,ale po chwili przebudowa drogi i objazdy trudno nie można przewidzieć. Jedziemy dalej. Droga zmienia się z asfaltowej w kamienna a później w piaszczystą.
Trochę się niepokoję ale mamy autko z napędem 4x4 więc bez obaw. Czas mija  a my w podróży doły z wodą  i blatem jedziemy dalej . Adam mówi że powinniśmy już wkrótce wyjechać z lasu. I tak się stało bo prawie godzinnej jeździe na skróty dotarliśmy nad rzeczkę.
Atko umorusane jak na safari, ale to nic aby rybki były i brały to nam to rekompensuje.
Rozkładamy sprzęt Syn już poszedł na stanowisko po drugiej stronie rzeki widzę światełko czyli już zarzuca.
Ja przy autku spróbuję z tej strony  tylko aby było dojście bliżej rzeczki. Sprawdzam dojście od zapory w dół  aby było gdzie rzucić w nurt.
Jest miejsce na jedną wędkę. Dobre i to. Dalek nie zarzucę bo na środku leży duży konar więc między nim a brzegiem.
Zarzuciłem wędkę i czekam. Jest już po 18-stej pogoda piękna ale nie na miętusa ciepło około 10 *C .
Po jakimś czasie  sprawdzam przynętę jest, ale brań brak.
Krzyczał nie będę więc idę sprawdzić co tam u mego towarzysza się dzieje. Tak samo brak brań jakieś tam jedno szarpnięcie i puste zacięcie.
Po rozmowie i ja postanowiłem że przejdę na jego stronę.
Przeniosłem sprzęt i zarzuciłem trochę wyżej od Syna bo w dół nie było miejsca.
Znowu mija czas i brak brań zmusza mnie do działania .Sprawdzam wędki zmieniam przynęty. Coś robić trzeba może weźmie. Na jedną z wędek zakładam rosówkę.
Znowu chwila oczekiwania ,obserwacja nieba  i słuchanie szumu spadającej wody w oddali.
Godzina 21/00 nic się nie dzieje sprawdzam wędki na jednej tej z robaczkiem jest opor. No i jest miętus raczej miętusik .  Zrobiłem mu zdjęcie i do wody. Okaz miał jakieś 25cm .
Super czyli są tu miętusy mamy nowe miejsce gdzie przy odpowiednich warunkach można będzie coś złowić.
W ten wieczór zwinęliśmy się około 22/00, bo drogi przed nami było jeszcze sporo ,ale wracałem na około czyli asfaltem. Pozostało mi jeszcze autko umyć ale to zrobiłem na drugi dzień rano.
Ryb nie nałowiliśmy ale wyprawa udaną. Poznaliśmy dojazd na skrót, ale poczekam aż naprawią drogę. Następnym razem pojadę raczej asfaltem  bo czas zaoszczędzi się na wędkowanie. No i autka nie trzeba będzie myć. Dołączyłem zdjęcie tego olbrzyma. Pozdrawiam
 

 

5
Oceń
(11 głosów)

 


Wedkuje.pl poleca

 

Miętus w nowym miejscu. - opinie i komentarze

pstrag222 (2016-11-22 17:02)
+1
Mietusowe macie rzeczki
groniar (2016-11-22 18:40)
+2
Tak jakby mam ochotę tam jeszcze wrócić.Pozdrawiam
rysiek38 (2016-11-23 09:59)
+2
Masz chłopie szczęscie że na rosówke bo znów nastąpił by pewnie zmasowany atak :-) a tak na poważnie to zazdroszczę nawet takiego maluszka choć nadzieja jest bo ktoś mi zdradził miejscówkę
groniar (2016-11-23 12:26)
+1
Rysiu pogoda nam się zepsuła ale próbować trzeba . A z tym to szkoda gadać.Za chwile ktoś się czepi o błedy w pisaniu. Życzę powodzenia i Pozdrawiam
piotr 0206 (2016-11-23 16:43)
0
Ja akurat jestem za przestrzeganiem przepisów Rzadka to już ryba. Gratuluje.
groniar (2016-11-25 15:05)
+1
Piotr ja również nawet bardzo,Pozdrawiam
agawa-ogrody (2016-11-29 19:40)
+1
Zazdroszcze Ci nawet takiego malucha, nigdy jeszcze mietowego nie złapałem, choć w moim rozkładzie oprucz mietusa brakuje jeszcze tylko głowatki i lipienia.
agawa-ogrody (2016-11-29 19:42)
+1
ps. czy w okolicach Łodzi lub Skierniewic zna ktoś miejscówkę na mietusa?
groniar (2016-11-29 20:24)
0
Kolego ja również głowacicy nie złowiłem.Na taką rybę to trzeba mieć odpowiedni sprzęt i jechać w miejsce tam gdzie ona występuje.

skomentuj ten artykuł

Sprzęt wędkarski: Relacje z wypraw

Zobacz podobne wpisy


 




Aplikacja