» Blogi » » ★  Obserwuj★  Obserwujesz✕  Nie obserwuj

Drapieżnik na żywca - nieetyczna skuteczność?




Nie daje mi to spokoju od kiedy napisałem swój pierwszy artykuł o łowieniu szczupaków za pomocą żywej przynęty. Spotkało się to ze skrajnymi emocjami od pochwał po totalne negatywne wypowiedzi użytkowników portalu. Ale nie o to tu chodzi, przynajmniej mnie. Wielu z nas wędkarzy poświęca swój"wędkarski żywot" tropieniu i skutecznemu łowieniu drapieżników. Szukamy tysiąca rozwiązań, przynęt, metod, wszystko po to aby złowić naszego drapieżnika marzeń. Jednak - jak w przypadku znaczącej części osób - łowi drapieżniki metodą spinningową za pomocą sztucznych przynęt (woblerów, gum, błystek itd.) Osoby te uważają, że metoda spinningowa jest najlepszą z możliwych aby złowić drapieżnika i jest najlepszym sprawdzianem umiejętności wędkarza. Czy mają rację? Oczywiście, że tak! Metoda mimo tego, iż jest naprawdę w przypadku wielu gatunków wymagająca (np. sandacz, okoń) to cieszy się ogromnym powodzeniem i zainteresowaniem na całym świecie. Każdy wędkarz wie o co chodzi kiedy ktoś użyje zwrotu: "Biegałem ze spinem nad rzeka." To jest wręcz oczywiste że drapieżniki kojarzą się przeważnie z tą metodą. Jednak nie każdy z nas został obdarzony smykałką, drygiem i zaciętością w przypadku stosowania metody spinningowej w połowie drapieżników. Wtedy sięgają po metodę popularnie nazywaną "na żywca" gdzie przynęta, która wabi naszego drapieżnika jest żywa. Ja osobiście właśnie należę do tej grupy, choć stale doskonalę swoje umiejętności spinningowe. Metoda ta nie jest skomplikowana i w wielu przypadkach złowionych ryb nie wymaga dużego doświadczenia. Sięga po nią równie spora grupa osób jak w przypadku spinningistów. Prowadząc ostatnimi czasy swoje obserwacje nad wodą, zauważyłem że liczba wędkarzy łowiących na żywca jak i spinningujących się równoważy. Przynajmniej na akwenach, w których łowię. Niestety jednak wielokrotnie spotkałem się z dalece idącymi krytycznymi opiniami na temat metody jaką stosuję. Wielu z nas braci wędkarzy uważa łowienie na żywca za nieetyczne oraz za łatwe "pozyskiwanie mięsa". Dlaczego? Przecież nie od dawna wiadomo, że żywa przynęta jest w wielu przypadkach jedynym wyjściem złowienia drapieżnika w danym akwenie wodnym. Kiedy sztuczne przynęty nie zdają egzaminu a akwen jest gęsto porośnięty roślinnością wynurzoną i zanurzoną żywiec okazuje się strzałem w dziesiątkę. Możemy spokojnie realizować swój plan złowienia drapieżnika życia. Jednak nie każdemu się to podoba i wielu przystaje za tym aby zakazać używania tej metody. Tylko dlaczego? Skoro od dawien dawna się ją stosuje i łowi się na nią rekordowe ryby(np. sumy i szczupaki)? Dlaczego metoda żywcowa otrzymuje łatkę nieetycznej? Przecież dżdżownice, larwy itd, to też są żywe stworzenia, lecz nikt nie mówi o tym, że jest to nieetyczne. Myślę szczerze, że jeśli w Polsce nie jest zabronione jest stosowanie to chyba nie jest ona nieetyczna czy też niezgodna z RAPR (pomijając oczywiście stosy bzdurnie martwych przepisów RAPR). Wyrażając swoje zdanie, chciałbym jednocześnie poznać Wasze zdanie Panowie i Panie wędkarze. Jak Wy oceniacie tą metodę? Czy dla Was jest to niedopuszczalne, dziwny czy normalne? A może nieetyczne?... Chętnie poznam opinię wielu z Was, bo wiadomo ilu wędkarzy tyle zdań. Jednak pragnę również przypomnieć, że skoro mamy możliwość wyborów metod, to dlaczego z nich nie korzystać? Dlaczego nie sprawić radości samemu sobie łowiąc w końcu "ten" właśnie okaz na który czekaliśmy? Nie bronię tutaj tej metody, jedynie pokazuję jakie budzi ona wędkarskie kontrowersje. Nie zależy mi na pochlebnych czy negatywnych ocenach artykułu, ale na poznaniu Waszego zdania. Jeśli macie ochotę je wyrazić to zapraszam do komentowania.
Z pozdrowieniami dla wszystkich czytających.
Marcin Kapyś alias Morciaty.

Autor tekstu: Marcin Kapyś

 

 

Zdjęcia do artykułu (2) - wyświetl wszystkie:

Reklama

65-03003 K-DON TORBA NA PRZYNĘ

65-03003 K-DON TORBA NA PRZYNĘ - cena opinie sklep.wedkuje.pl align

Torba ?Top Loader? na przynęty sztuczne z ?Full Shock Protection? i trzema regulowanymi pudełkami (32x22.5x5). W zestawie jeszcze jedno małe pudełko ( 25.5x14x3.5) na akcesoria. 2 przednie i

cena: 139,00 PLN



Opinie i komentarze użytkowników (110):



Fajny artykuł. Ja nie mam nic przeciwko łowieniu na żywca , ale żywczyk musi mieć wymiar. Zostawiam 5. [2012-11-05 19:09]


Ja odpowiem tak: około dwadzieścia lat temu też tak łowiłem,ale na czas obecny tego robił nie będę (być może kiedyś do tego wrócę) co nie oznacza ,że traktuję wędkarzy łowiących na żywca jako "gorszych". Czy nieetyczne to już podejście samego wędkującego do tematu. Dla niektórych łowienie dla samego łowienia (niepotrzebne zadawanie cierpienia) to zbrodnia a dla innych zabieranie złowionych ryb warte jest syberyjskiego gułagu. Mimo wszystko spróbuję swojego drugiego podejścia co do miętusa,ale z trupkiem bądź wątróbką (ta też pochodzi z kiedyś żywego stworzenia). Pozdrawiam.
[2012-11-05 19:14]


Czy kontrowersyjna? Dla niektórych na pewno, ale chyba zdecydowana większość nie widzi tym nic dziwnego. Sam łowię na żywca ale staram się nie męczyć zbyt ryb. Zaczepiam za pyszczek tak, żeby chodziła jak najdłużej. Rzadko decyduje się na zaczepianie za grzbiet, lub ogonek. Może źle to robię, ale przy takim mocowaniu rybka zdycha po kilkunastu minutach. Wtedy większość sięga po nowego żywczyka i znowu go dźga hakiem lub kotwicą. Gdy idę łowić na żywca, mam ze sobą maksymalnie 4-5 sztuk. W przypadku, kiedy nie ma brań, wszystkie wracają ze mną do domu, gdzie czeka na nie zbiornik z napowietrzoną wodą. Słyszałem o kolegach, którzy na kilkugodzinną wyprawę, zabierają nawet kilkadziesiąt rybek. Tu zgadzam się, że to przesada. Jak we wszystkim, trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek. W niektórych krajach, dozwolony jest wyłącznie łowienie na trupka, co też uważam za dobre rozwiązanie. Jest jednak jedna zasada: złapiesz, zabij i dopiero umieść na haku lub kotwiczce. Zakładanie żywej i czekanie, aż zdechnie, to trochę "nieetyczne". W końcu, wędkarstwo czyni z nas w jakimś sensie myśliwych i powinniśmy się jak oni zachowywać, szanować pewne zasady i ryby, które jakby nie patrzeć są naszą pasją. Wszelkie zachowania, jak: niepotrzebne męczenie ryb, kłusowanie, wędkowanie w niedozwolony sposób i śmiecenie to nic innego, jak robienie we własne gniazdo. Oto moja opinia w tym temacie. Pozdrawiam i życzę połamania ;) [2012-11-05 19:27]


Łowie zarówno spinningiem jak i na żywca.W zależności od wielu czynników.Obie metody są dla mnie równorzędne bez wywyższania żadnej z nich.Obie są piękne,wymagają wiedzy i dużej praktyki oraz szerokiego spojrzenia na sprawę by je oceniać zauważając różnice.Nie ma sensu zważać zna krzyki dzieciaków które nie mając pojęcia o czym piszą oceniają żywcówkę jako nieetyczną bo na haku jest rybka tak samo cierpi na haku każdy robak i inne żywe stworzenie. Długo by pisać o tym problemie,wiec tylko jedna różnicę wskaże.Jest tu wielu młodych wędkarzy żeby iść nad wodę ze spinningiem trzeba im 100 PLN (z czego spora część zostanie w wodzie) na przynęty by mieć jakieś nadzieje,żywcówka to 5 wolframów,5 haków i spławik razem 10 zł. [2012-11-05 19:48]


Może warto się zastanowić nad ograniczenie m metody na żywca do jednej wędki,nic tak mnie nie denerwuje jak jadę na zbiornik ze spiningiem dojeżdżam a tam okupacja ludzi z żywcami że niema gdzie kija zamoczyć. [2012-11-05 19:50]


piotr-strzalkow:piszesz:"Gdy idę łowić na żywca, mam ze sobą maksymalnie 4-5 sztuk. W przypadku, kiedy nie ma brań, wszystkie wracają ze mną do domu," - chyba RAPR tego zabrania?zauważyłem jedną rzecz u większości łowiących metodą na żywca - wszyscy ( większośc ) przynoszą żywca złowionego na innym zbiorniku, tudzież kupionego w sklepie wędkarskim.Zadaj sobie tego trudu i poczynaj zgodnie z regulaminem, a jeśli juz robisz tak jak robisz, to nie chwal się tym na forum!!! Morciaty - ja w zasadzie spinninguje, ale w tym roku łowiłem na trupka.Miałem branie i po zacięciu karpiówką, nie wiedziałem czy ryba jest na kiju czy nie.Okazalo się że był to szczupak 55cm.Moja karpiówka ma cw do 80g, natomiast spin do 27.Widzisz chyba różnice?Efekt jest lepszy na delikatniejszym kiju.jak złowiłem suma na spina (122cm) to miałem zabawę. Żywiec jest dla mnie typowym mięsiarstwem, ale nie mówię, że nigdy tego nie spróbuję.pozdrawiam [2012-11-05 19:55]


Ja nic nie mam do tej metody i używam jej z powodzeniem.Daje 5***** [2012-11-05 19:55]


Może warto się zastanowić nad ograniczenie m metody na żywca do jednej wędki,nic tak mnie nie denerwuje jak jadę na zbiornik ze spiningiem dojeżdżam a tam okupacja ludzi z żywcami że niema gdzie kija zamoczyć. [2012-11-05 19:50] I masz problem? Ja na zbiorniki zaporowe w mojej miejscowości wcale nie mogę iść bo od maja do września poplecione zestawami na karpie jak stare gacie.Gardło by mi podgryźli gdybym pomiędzy nimi rzucał spinningiem. [2012-11-05 20:12]


dla mnie osobiscie tylko spinning daje satysfakcję.czasami tez trolinguje i tez jest to bardzo skuteczna metoda wiec nie krytykuje żywcowców.czasami jest milo usiaść z piwem gdy słońce smali i wpatrywać sie w spławik.choc ta metodę stosuje ze dwa razy w roku.co do mocno zarosnietych miejsc są przynęty idealne na drapieznika jak popery spiner bajty obrotówki typu marabut, które bardzo plytko chodza. za wpis daje 5 [2012-11-05 20:24]


wirus: oczywiście, że ryba powinna pochodzić z danego łowiska i tego się trzymam. Żywca mógłbym kupić w sklepie, w drodze na ryby, ale ja wolę wyskoczyć w tygodniu i połapać trochę płotek. Jeśli nie chce ich trzymać w zbiorniku z wodą, to zabijam je i wrzucam do zamrażalnika. Wtedy mam trupka. Zdarzało się, że wybrałem się z żywcówką i uklejówką i okazało się, że ani na jedną, ani na drugą nic nie złapałem. Nie twierdzę, że jeśli ten przepis zostanie zmieniony lub zniesiony, to nie będę używał sklepowego żywca. Jeśli akurat nie mam swoich zapasów, a wybieram się na wody nie będące pod jurysdykcją PZW, to kupuję ryby w zaufanym sklepie. Są z pewnego źródła i zdrowe. Na tę chwilę: przepis jest przepis. [2012-11-05 20:41]


Żywiec był , jest i będzie jedną z najskuteczniejszych , jak nie najskuteczniejszą, metodą łowienia w szczególności szczupaka. I wbrew pozorom nie wymaga jakiejś większej wiedzy, Krzysiu @heefed8 tu się z Tobą nie zgadzam bo dużo częściej nowicjusze łapią ładne ryby na żywca niż inną metodą, np. spinem. Wystarczy jedynie wiedzieć gdzie o danej porze przemieszcza się drapieżnik. Ale to akurat dla przeciętnie ogarnietego wędkarza najmnieszy problem. Net i/lub obserwacje innych wędkarzy wystarczą. I mimo że w kwestii szczupaka jestem zagorzałym spinningistą nie będę jej krytykować. W szczególności duże sztuki są leniwe i wolą uderzyć w żywca na uwięzi niżli w szybko poruszającą się przynętę spinningową. Jednak sama opinia o żywcu jako metodzie pozyskiwania mięsa jest jak najbardziej uzasadniona. Wystarczy spojrzeć w siatki i krzaki obok ludzi nią łowiących. To w znakomitej większości dziadki które idąc na łatwiznę i dysponując ogromem czasu tak łowią a rybę traktują jako mięcho. Inną sprawą jest to jak bierze taki szczupak. Ano połyka przynętę prawie do d...py. I naprawdę ciężko go wypuścić z nadzieją na przeżycie. A przecież nie zacina się od razu, żywiec musi być zjedzony, tak mówi większość. I dlatego nawet niewymiarki lądują w krzakach a potem patelniach. Przecież takie mięso nie może się zmarnować, toż to grzech- to akurat było pisane bez przekory i sarkazmu. Raz w tym roku nawet rozmawiałem ze starszym gościem który sam jeździ na zarybienia, udziela się społecznie ale jak zaczęliśmy rozmawiać o przypadkach brania szczupłego lub sandacza za głęboko to facet patrzył na mnie jak na durnia gdy mówiłem twardo że pierdziele te haczyki tylko tnę przypon i wypuszczam rybę. Dla niego było to marnotrastwo. Ot polska mentalność. No i właśnie tu kłania się takie "zafascynowanie" wśród starszego pokolenia tą metodą. Ryba łatwa do złapania, nie trzeba się namęczyć a nawet jak weźmie niewymiarek to i tak są przez samym sobą usprawiedliwieni że jej nie wypuścili. Oby tylko nie przed strażą choć tej jakby nie było w ogóle. Generalnie nie mam absolutnie nic przeciw samej metodzie lecz bardzo dużo gru ludzi na nią łowiacych. Ale zaznaczam, nie wszystkim. [2012-11-05 20:43]


Napewno bym tej metody nie nazwał mięsiarstwem, bo równie dobrze każdą z metod można by tak nazwać. Osobiście nie łowię na żywca prawie wcale, nie bawi mnie ta metoda ale to czy ryba wróci do wody czy trafi na cele konsumpcyjne zależy tylko od każdego z nas i nazywanie łowiących na żywca mięsiarzami jest moim zdaniem nie po koleżeńsku bo można tak nazwać każdego wędkarza w większości niesłusznie. Byłem niedawno świadkiem gdzie na spławik łowili krąpie kilogramami, ich wielkość wahała się od 7 do 20 cm a nawet te najmiejsze trafiały do siaty ale to w przekonaniu wielu by nie było nazwane mięsiarstwem ale łowienie na żywca już tak. Wykażmy trochę pokory w ocenianiu i komentowaniu. Pozdrawiam [2012-11-05 20:53]


nono fajny szczupły;) [2012-11-05 20:56]


Ja podchodzę do tego tak jak idę po ryby to łowie na żywca a jak na ryby to żywiec odpada. [2012-11-05 20:59]


Tomku @toma7802 w tym wypadku jednak możemy mówić o "metodzie mięsiarskiej" bo skoro prawie każda ryba ma hak/kotwicę w przewodzie pokarmowym to jak ją wypuścić żywą? Poza tym przyjżyj sie dokładnie kto głównie, podkreślam głównie, nią łowi. Ci którzy nie widzą ryby lecz mięso, smaczne mięso. PS Z mojego doświadczenia nawet przy dość szybkim cięciu ciężko wyjąć hak z pyska szczupaka bez dość mocnego uszkadzania go. Ale pewnie jeszcze nie raz założę dużego karacha czy krąpia na hak bo kręcą mnie sumy:) A to najlepsza przyneta na nie. [2012-11-05 21:12]


Kolego toma7802 bo mięsiarstwo to słowo które nie istnieje w języku Polskim.Dlatego każdy tłumaczy go jak chce i używa kiedy chce żeby niby ubliżyć innym.Dla mnie mięsiarz to ktoś kto zabiera wszystkie ryby jakie złowi. Nie ktoś kto złowi dużą rybę i zabierze ją by zjeść a zrób sobie zdjęcie z dużą rybą w domu (zabraną z wody zgodnie z prawem) to Cię dzieciaki od mięsiarzy zwyzywają. [2012-11-05 21:14]


Jeśli chodzi o mnie to w jednym szczupaku na 10 sztuk zdarzają mi się problemy z wyjęciem kotwiczki lub haka. Tnę bardzo szybko tylko po to żeby nie "szukać" tej kotwicy w ciele mojego przeciwnika. Fakt, nie zawsze zatnę rybe bo to jest to ryzyko ale coś za coś. [2012-11-05 21:15]


Gratulacje ładnej sztuki i fajnego wpisu ode mnie 5 pozdrawiam [2012-11-05 22:43]


Kiedyś żywcowałem bo nastawiony bylem w dużej mierze na mięso wiadomo jak to mlody wędkarz chcialem pochwalić sie rybami ale z czasem swiadomość byla coraz towieksza i wy,agania takze rosły a lowienie topornym kijem z grubą zylka przestawalo dawac jakąkolwiek satysfakcje za to spinning wręcz przeciwnie. Jestem za calkowitym zakazem żywcowania z kilku powodów jest to metoda zbyt skuteczna co w polączeniu z polską mentalnością zabija większośc łowisk bynajmniej tych w mojej okolicy 2 męczy się ryby bo większośc edkujących co chwile przerzuca zestaw gdy ten znoszony przez wiatr, falę splywa w krzaki. 3 sprawa związana z pozyskiwaniem zywca RAPR mowi jasno ze ma byc pozyskany z lowiska w ktorym sie lowi i przechowywany w siatce lub sadzyku a ludzie swoje na lowisko z karachami z sklepu albo oczka kolegi później plaga japońców a czasem nawet wraz z nimi przenoszone są choróbska . [2012-11-05 22:46]


Dobra Chłopaki, ale ilu wędkrzy zacina szczupaka zaraz po braniu? Praktycznie żaden a tylko bardzo nieliczne wyjątki potwierdzają regułę. Żeby nie było, przypomnę jeszcze raz. Nie jestem przeciwnikiem tej metody lecz najczęściej łowią na nią typowi mięsiarze bo jest ona najłatwiejszą metodą zdobywania, nie łowienia, szczupaka. Nie wymaga finezji, niewiadomo jak drogiego i specjalistycznego sprzętu i wysokich umiejętności. A z niewymiarkami robią to co opisałem wyżej. PS Sam lubię rybkę i nawet ich dość sporo zabieram, ba nawet kiedyś łowiłem tak szczupłe. Ale odszedłem, przynajmniej w przypadku tej rybki, od niej bo za dużo było problemów z wypinaniem niemiarowych ryb, nawet przy dość szybkim cięciu. Pozdro i idę zobaczyć Tira w bagnie obok mnie:-/ [2012-11-05 22:52]


Bardzo się cieszę że ktoś poruszył ten temat :) Ja osobiście nie mam nic przeciwko tej metodzie.Uwielbiam łowić na żywca ponieważ naturalny pokarm prędzej skusi szczupaka niż kawałek gumy czy jakiś kawał świecącego wahadełka.A to,że na hak zakłada się żywą rybkę to jest właśnie wędkarstwo.Więc ja proszę z tego miejsca wędkarzy którzy są przeciwko tej metodzie by nie przekłuwali robaków swoimi hakami oraz żeby nie kaleczyli szczupaków gdy one odgryzają paprochy podczas łowienia okoni bez wolframu. [2012-11-05 23:27]


Witam Ja nie jestem przeciwnikie tej metody. Ale jestem za tym aby wprowadzili zakaz połowu na żywą rybkę dwoma wędkami. Czy to na szczupaka czy też okonia stosując stynke. Pozdrawiam i zostawiam ***** [2012-11-05 23:40]


moja zona za nieetyczne uwaza samo dotykanie robaka !!! a co do lowienia na zywa rybke to jestem na tak ... w koncu czerwony, bialy czy pinka tez sa zywe ...nawet łowiac na trupka, filet to trzeba ta rybke wzcesniej zabic .... [2012-11-06 06:28]


Temat od dawna dzielący wędkarzy. PZW także nie może się konkretnie określić, co raz zmieniając prawo w tym temacie. Osobiście od ponad 20 lat nie stosuję metody żywcowej, po prostu do tego dorosłem. Wędkarstwo jest dla mnie bliższe sportowi i dlatego spinningowanie sprawia mi większą radość. Co ciekawe, wielu kolegów z mego otoczenia myśli podobnie, prowadzimy coroczną klasyfikację złowionych sandaczy i nigdy nie umieszczamy w niej rybek złowionych metodą "na żywca". Wiemy od wielu lat, że jest o wiele skuteczniejsza (my możemy się pochwalić kilkoma rybami w sezonie, a łowiący na żywca meldują o kilkudziesięciu), ale nie łowimy. Nigdy nikomu nie powiedziałem, że to zła metoda, czy że nie należy tak łowić, każdy musi sam dorosnąć do tej decyzji. 5* [2012-11-06 06:32]


Nieetyczne jest zabijanie dzieci  i zostawanie za przyzwoleniem innych celebrytką

[2012-11-06 10:38]
12345    następna (25)

Zobacz podobne wpisy z działu: Felietony i opinie


Zobacz więcej wiadomości z działu: Felietony i opinie

Ogłoszenie płatne


daj ogłoszenie


Google